
Vape’y były sprzedawane w aptekach zaledwie 3500 razy w ciągu pierwszego miesiąca obowiązywania nowego rządowego zakazu – mimo że Australia ma około miliona vaperów.
Z ponad 5800 aptek w całym kraju, dane – pokazane Senatowi w zeszłym tygodniu – sugerują, że tysiące z nich nie wydałyby ani jednego vape.
Australia stała się pierwszym krajem, który w lipcu zakazał sprzedaży waporyzatorów nieleczniczych, a od października dorośli będą mogli kupować je wyłącznie w aptekach bez recepty.
Nawet 97 procent vaperów kupuje na czarnym rynku
Rząd początkowo szacował, że około 450 000 Australijczyków rocznie zgłosi się do lekarza w celu uzyskania vape, gdy nielegalne produkty staną się trudniejsze do zdobycia.
Jednak po zmianie rządu zezwalającej aptekom na sprzedaż waporyzatorów bez recepty, wiele z nich zdecydowało się w ogóle nie sprzedawać waporyzatorów, ponieważ albo nie zgadzają się z tą polityką, albo uważają, że proces ten jest zbyt trudny.
Tymczasem raport Therapeutic Goods Administration przeanalizowany przez Senat na początku tego roku wykazał, że szacuje się, że aż 97 procent vaperów kupuje swoje produkty na czarnym rynku.
Nielegalne waporyzatory są szeroko dostępne w Australii, sprzedawane pod ladą przez niektóre sklepy tytoniowe i sklepy ogólnospożywcze. Według doniesień, ceny wzrosły do 40-60 USD (38-56 EUR) za urządzenie, ponieważ sprzedawcy próbują zrekompensować sobie wyższe kary rządowe.
Zakaz wapowania doprowadził do powstania niebezpiecznych gangów przestępczych walczących o kontrolę nad handlem na czarnym rynku. Od początku ubiegłego roku doszło do ponad 120 ataków bombowych na sklepy tytoniowe.
Nielegalny handel vape wart prawie 2 miliardy euro
Szacuje się, że nielegalny handel waporyzatorami w Australii jest obecnie wart zdumiewające 2 miliardy dolarów (1,9 miliarda euro) rocznie.

Detektyw inspektor Graham Banks, który kieruje Taskforce Lunar w dochodzeniu w sprawie syndykatów przestępczych powiązanych z czarnym rynkiem, powiedział, że każdy sklep jest w stanie zarobić około 20 000 dolarów tygodniowo (12 300 euro) na nielegalnej sprzedaży tytoniu i vape – lub ponad 1 milion dolarów (616 000 euro) rocznie.
Powiedział australijskiej gazecie Sydney Morning Herald: „Dokonamy aresztowań … ale jest w to zaangażowanych tak wielu znaczących graczy, że będzie to po prostu postrzegane jako szansa dla innych, gdy te osoby zostaną usunięte”.
John Coyne, dyrektor ds. strategicznych działań policyjnych i egzekwowania prawa w Australijskim Instytucie Polityki Strategicznej, powiedział, że rząd musi zaakceptować fakt, że obecna polityka nie działa i wprowadzić zmiany.
Powiedział: „Wystąpiły niezamierzone konsekwencje tej polityki. Już nie działa, więc musimy ją dostosować”.
Rząd nie śledzi numerów aptek
Urzędnicy Departamentu Zdrowia powiedzieli w zeszłym tygodniu Senatowi, że nie liczą, ile aptek sprzedaje obecnie waporyzatory. Dyrektor medyczny Tony Lawler powiedział: „W rzeczywistości dość trudno jest uzyskać jasne odpowiedzi na ten temat”.
Jednak urzędnik Departamentu Zdrowia Chris Bedford powiedział, że zna liczbę przypadków, w których produkty do wapowania zostały wydane przez apteki po konsultacji z pacjentem.
„W całej Australii było ich 3500… Farmaceuta mógł wydać więcej niż jeden produkt do waporyzacji na zgłoszenie” – powiedział Bedford.
Nie wiadomo jednak, ile vape’ów zostało wydanych na receptę, która jest jedyną inną drogą, z której ludzie mogą korzystać, aby legalnie kupować vape’y.
Rzeczniczka Koalicji na rzecz zdrowia Anne Ruston powiedziała, że to zdumiewające, że departament nie wie, ile aptek sprzedaje vape „skoro jest to kluczowy element polityki rządu”.
„Liczba vape’ów wydanych przez farmaceutów w zeszłym miesiącu stanowi znikomy procent szacowanej liczby vaperów w Australii” – powiedziała. „Wiemy, że większość farmaceutów nie chce zostać tytoniarzami i jest to wyraźnie widoczne w danych departamentu”.

