Ten nagłówek nie jest pytaniem retorycznym: tak naprawdę myśleliśmy po obejrzeniu na YouTube powtórki telekonferencji zorganizowanej przez Europejską Ligę Walki z Rakiem.
„Jak Europa osiągnie pierwsze pokolenie wolne od tytoniu?”, brzmi tytuł webinarium. W porządku, pomyśleliśmy, więc prawdopodobnie będą mówić o tym, jak zmniejszyć rozpowszechnienie palenia. W końcu papierosy stanowią ponad 90% europejskiego rynku nikotyny i zabijają połowę użytkowników. Prawda?
Błąd.
Podczas trwającej godzinę i 40 minut telekonferencji pojawiła się tylko jedna wzmianka na temat palenia tytoniu, co niemal podkreśliło, jak daleko od misji ograniczania chorób związanych z paleniem tytoniu odeszło wiele osób zajmujących się zdrowiem publicznym.
Ale dlaczego nie mówimy o paleniu?
Pod koniec webinaru jeden z uczestników, który zadał anonimowe pytanie, otrzymał dość wymowną odpowiedź od moderatorki Mariam Zaidi. Możesz obejrzeć całość poniżej – rozpoczęliśmy klip, w którym to wszystko się wydarzyło:
Najwyraźniej zadano pytanie, dlaczego panel mówił tylko o e-papierosach, skoro tradycyjne produkty nadal stanowią 95% rynku. Wydaje się to rozsądnym spostrzeżeniem. Ale Zaidi wydawał się zszokowany.
„Pomyślałem, że nie ma mowy, by ktoś zadał to pytanie”, mówi Zaidi, by następnie zbesztać uczestnika, który miał czelność je zadać: „Naprawdę nie powinieneś o to pytać”.
Zaidi sugeruje następnie, że pytanie brzmiało: „dlaczego w ogóle powinniśmy dbać o nowe i pojawiające się produkty?”.
Reakcja Zaidiego na to, co powinno być dość podstawowym pytaniem: dlaczego nie rozmawiamy o produktach, które dominują na rynku i zabijają ludzi podczas seminarium na temat polityki tytoniowej, mówi wiele o pogardzie, z jaką wielu w instytucjach zdrowia publicznego postrzega tych, którzy oferują nawet najmniejszą niezgodę z ich dogmatami.
Ale to nie wszystko…
Dziwność całego wydarzenia zaczęła się już na samym początku, kiedy Lilia Olefir – kierująca europejskim lobby kontroli tytoniu „Smoke Free Partnership” – pokazała publiczności zdjęcie francuskiego produktu o nazwie „sniffy”, który najwyraźniej można kupić w sklepach tytoniowych we Francji i który wydaje się być używany jak kokaina. Wydaje się przerażające, co?
Ale właśnie o to chodzi. Nigdy nie słyszeliśmy o tym produkcie, a Google nie pomagał, ale na szczęście jeden z uczestników, dr Jerome Foucard, był pod ręką, aby wyjaśnić.
„W tym produkcie nie ma nikotyny”, powiedział publiczności w rzeczowy sposób. OK – dlaczego więc było to istotne dla Partnerstwa Bez Dymu lub w ogóle dla webinaru?
Możemy tylko przypuszczać, że został on wykorzystany do przestraszenia zarówno uczestników, jak i organów regulacyjnych, nie zważając na to, że jest całkowicie nieistotny dla debaty: „wygląda to jak zażywanie twardych narkotyków, więc zobaczymy, czy możemy to jakoś połączyć”, musieli pomyśleć.
Słowa uznania dla Foucard – wspomniał kilka razy, że wapowanie jest zdecydowanie mniej szkodliwe niż palenie, ku irytacji przedstawiciela WHO w panelu
Mnóstwo stwierdzeń bez dowodów
Byliśmy również nieco zaskoczeni ignorancją niektórych panelistów na temat produktów, których wszyscy tak bardzo nienawidzą.
„Dane i dowody pokazują, że palacze w wieku 40-50 lat… używają aromatu tytoniowego, nie używają aromatu chmurkowego ani cukierkowego” – zapewnił Carlos Torrado Ortega z Europejskiej Ligi Walki z Rakiem. Jakie dane i dowody, zadaliśmy sobie pytanie?
Chętnie zostaniemy skorygowani w tej kwestii, ale nie mogliśmy znaleźć ani jednego badania, które potwierdzałoby stwierdzenie, że starsi palacze, którzy używają vapingu do rzucenia palenia, używają tylko aromatu tytoniowego, ale możemy znaleźć wiele dowodów na to, że jest inaczej.
Wiele analiz, które znaleźliśmy, jest niejednoznacznych, ale ci, którzy doszli do konkretnych wniosków, zwracają uwagę na znaczenie smaków innych niż tytoniowe dla dorosłych palaczy, którzy chcą rzucić palenie. Jedno z badań przeprowadzonych w Nowej Zelandii stwierdza:
Smaki odgrywają ważną rolę w inicjacji waporyzacji dla obecnych palaczy, byłych palaczy i osób niepalących podatnych na waporyzację i pozostają ważne dla tych, którzy kontynuują waporyzację. Nasze ustalenia podkreślają potrzebę regulacji, które pozwolą na pewną różnorodność smaków
Inny, z Wielkiej Brytanii, podkreśla znaczenie porad dotyczących smaków specjalnie w celu ułatwienia rzucenia palenia:
„Prostota wsparcia dostosowanego do potrzeb poprzez porady smakowe i wspierające wiadomości może mieć ogromny wpływ na pomoc ludziom w prowadzeniu życia wolnego od dymu tytoniowego”, podsumowuje autor badania.
To prawda, że są to dwa spośród wielu badań, a inne kwestionują rolę aromatów w rzucaniu palenia. Ale ani jedno badanie, które moglibyśmy znaleźć, nie sugeruje, że starsi palacze chcą tylko aromatów tytoniowych. Dlaczego więc tak twierdzić?
Ortega wykazał również więcej luk w swojej wiedzy, jeśli chodzi o woreczki z nikotyną:
„Widzisz te wszystkie kolorowe cukierki i wkładasz je do ust, ale nie wiesz, że mogą one zawierać do 40 mg nikotyny”, zapewnia beztrosko.
Jeśli używasz saszetki z 40 mg nikotyny, nieprzyjemne uczucie kłucia da ci o tym znać dość szybko.
Następnie Ortega mówi publiczności, że „kiedy będziesz chciał więcej saszetek z nikotyną, będziesz chciał więcej papierosów elektronicznych, a potem będziesz chciał spróbować normalnych papierosów”.
Ponownie, gdzie są na to dowody? Nie znamy żadnych; wiemy tylko, że analogowy produkt – snus – jest dostępny na szwedzkim rynku od dziesięcioleci, a konsumpcja papierosów spadła tam do prawie 5%: gdyby Ortega miał rację, można by oczekiwać, że Szwecja ma wyższe wskaźniki palenia niż gdziekolwiek indziej.
Nieczysta walka
Moglibyśmy kontynuować, ale to daje całkiem dobry smak tego, co się wydarzyło. Całe webinarium jest dostępne na kanale YouTube Europejskiej Ligi Walki z Rakiem dla tych z Was, którzy są na tyle masochistyczni, że chcą obejrzeć całość.
Chodzi jednak o to, że organizacje, które zaprezentowały się podczas tego webinarium – WHO, Partnerstwo Bez Dymu, Europejska Liga Walki z Rakiem i tak dalej – desperacko starają się doprowadzić do tego, by UE uregulowała kwestię bezpieczniejszych produktów nikotynowych, ich siła lobbingu jest ogromna i nie tolerują sprzeciwu. Następne kilka lat, kiedy Unia Europejska zdecyduje, czy i w jaki sposób zwiększyć regulacje dotyczące bezpieczniejszych produktów nikotynowych, będzie charakteryzować się tego rodzaju kampaniami; konsumenci muszą być również gotowi do walki.
