Jeśli nie byłeś uważny, prawdopodobnie przegapiłeś opublikowane w poniedziałek (24 czerwca) najnowsze badanie UE dotyczące używania tytoniu i nikotyny. najnowszego badania UE na temat używania tytoniu i nikotyny. Komisji Europejskiej to odpowiada.
Dlaczego? Ponieważ trzy dni wcześniej europejscy ministrowie zdrowia debatowali nad polityką tytoniową i nikotynową na żądanie, rzekomo, Duńczyków i Łotyszy (choć ci z nas, którzy są w UE od dłuższego czasu, podejrzewają, że Komisja miała swój udział w zainicjowaniu debaty).
Ministrowie ustawili się w kolejce, aby wezwać do wprowadzenia większych ograniczeń na bezpieczniejsze produkty nikotynowe, co jest preferencją polityczną Komisji, jednocześnie ledwo wspominając o papierosach, które są bardzo niebezpiecznymi produktami nikotynowymi, które zabijają.
A zaledwie trzy dni później własne badanie Komisji zaprzeczyło większości ich założeń.
Oczywiście Komisja mogła przedstawić raport przed debatą w Radzie. Jeśli raport, który liczy setki stron, był gotowy w poniedziałek rano, to z pewnością był gotowy w piątek po południu. Ale wtedy debata musiałaby odzwierciedlać jego ustalenia.
Kiedy raport został opublikowany, departament zdrowia Komisji, DG SANTE, lub sami autorzy raportu, Eurobarometr, mogli o nim tweetować. Nie zrobili tego – chociaż ci ostatni tweetowali o innej ankiecie, opublikowanej tego samego dnia, która dotyczyła postaw wobec polityki handlowej. Nie było nawet pobieżnego komunikatu prasowego.
Zaczyna to wyglądać tak, jakby chciano ukryć ustalenia Eurobarometru. Co nie jest zaskakujące.
W raporcie stwierdzono, że rozpowszechnienie palenia w 27 państwach członkowskich spadło zaledwie o jeden punkt procentowy – z 25% do 24% – od czasu ostatniego takiego badania w 2020 roku. Od czasu wejścia w życie obecnego europejskiego zbioru przepisów dotyczących nikotyny i tytoniu w 2016 r. spadła tylko o trzy procent.
W tym tempie – jak informowaliśmy w Clearing the Air – UE nie osiągnie celu „Pokolenia wolnego od dymu tytoniowego”, jakim jest rozpowszechnienie palenia na poziomie poniżej 5% przez 70 lat.
Niektóre kraje odnotowały jednak znaczące sukcesy. Czechy wyróżniają się tutaj: odnotowały spadek palenia o 7 punktów procentowych od edycji 2020 do edycji 2024.
Co robią inaczej?
Ich rząd ma przepisy, które są przyjazne dla bezpieczniejszej polityki nikotynowej: brytyjski Institute for Economic Affairs zajmuje drugie miejsce w swoim „Nanny State Index„, który klasyfikuje kraje częściowo na podstawie ich otwartości na bezpieczniejsze produkty nikotynowe. Ostatnie miejsce to dobre miejsce w tym zestawie rankingów, a jedynym miejscem o bardziej liberalnej polityce wobec wapowania jest Wielka Brytania.
Szwecja utrzymuje najniższy wskaźnik palenia w Europie, co, jak wielokrotnie udowodniono, wynika z faktu, że w Szwecji ludzie używają tytoniu doustnego, a nie papierosów. Mogłoby tak być również w innych krajach, gdyby UE nie zakazała palenia tytoniu doustnego wszędzie indziej 30 lat temu.
Większość osób niepalących po prostu nie jest zainteresowana produktami nikotynowymi. Ponad 90% nie uważa żadnej z trzech głównych kategorii bezpieczniejszych produktów nikotynowych za atrakcyjną, a są to woreczki (94% nieatrakcyjnych), podgrzewany tytoń (93%) i vaping (92%). To tyle, jeśli chodzi o potrzebę ochrony osób niepalących przed drapieżnym marketingiem.
Nie pasuje to do narracji Komisji na temat bezpieczniejszej nikotyny, która została jasno przedstawiona w raporcie po raporcie w ciągu ostatnich pięciu lat. Osoby, które Komisja wybrała do napisania tych raportów w jej imieniu, wyraźnie pokazują tę stronniczość.
Ich wybrani skrybowie – Europejska Sieć Zapobiegania Paleniu i Strategii Witalnych – publicznie prowadzili kampanię na rzecz zakazu stosowania aromatów w bezpieczniejszych produktach nikotynowych, gdy Komisja poprosiła ich o zbadanie, czy UE powinna zakazać stosowania aromatów w bezpieczniejszych produktach nikotynowych. Zostało to po raz pierwszy wskazane przez posłów do PE w kwietniu i jest obecnie przedmiotem dochodzenia Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.
Ze źródeł zbliżonych do dochodzenia wynika, że Komisja i Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich spotkali się w zeszłym tygodniu (piątek, 26 czerwca 2024 r.), aby „sprawdzić niektóre dokumenty w aktach Komisji” i „wyjaśnić sprawę”. Wygląda na to, że coś się nie zgadza.
Jak więc Komisja miałaby ukryć konflikt między własnymi ustaleniami a preferowanym stanowiskiem politycznym? Podjęto kilka desperackich prób.
Jednym z nich było zapytanie osób niepalących, czy bezpieczniejsze produkty nikotynowe powinny być regulowane tak rygorystycznie jak papierosy. Najwyraźniej 59% uznało, że powinny.
I co z tego?
To nie ich życie ulegnie znacznej poprawie po przejściu na vape, podgrzewany tytoń lub woreczki. Dlaczego więc ich opinia ma znaczenie dla tworzenia polityki dla osób, które mogą na tym skorzystać? Jest to tak samo użyteczne, jak pytanie królika o to, jaki rodzaj karmy pies mógłby lubić na obiad.
Odpowiednie liczby dla palaczy i użytkowników bezpieczniejszych produktów nikotynowych zostały, co nie jest zaskoczeniem, pominięte w raporcie na tym etapie. Będziemy musieli poczekać na surowe dane, aby się tego dowiedzieć i nie możemy się doczekać.
Zapytano jednak zarówno palaczy, jak i osoby niepalące, czy poparliby zakaz aromatów – prawdopodobny sztandarowy przepis polityczny – i okazało się, że respondenci są mniej więcej równo podzieleni, z około czterema na dziesięć popierającymi zakaz i podobną liczbą przeciwnych. Trudno to nazwać poparciem.
A oto moja ulubiona próba usprawiedliwienia tego, czego nie da się usprawiedliwić:
„Pomimo stosowania e-papierosów i podgrzewanych wyrobów tytoniowych w próbach rzucenia palenia, większość osób niepalących jest sceptyczna co do ich skuteczności. Podczas gdy niewielki ułamek wierzy w ich potencjał w rzucaniu palenia, ich liczba blednie w porównaniu z większością, która nie jest tego zdania”.
Mamy tu ankietę, która wykazała, że vaping i podgrzewanie tytoniu pomogły ponad połowie ankietowanych ograniczyć lub rzucić palenie, i która kończy się nie na ich osobistych doświadczeniach, ale na tym, co inni ludzie, którzy nie są w żaden sposób dotknięci tą kwestią, uważają, że ich osobiste doświadczenia powinny być.
Przesłanie Komisji jest proste: „Przepraszamy, ten produkt mógł ci pomóc, ale nie uważamy go za skuteczny, mimo że nasze własne dane mówią nam coś przeciwnego”.
Takie zawiłości, bez względu na to, jak bardzo są naciągane, nie są w stanie ukryć liczb; dlatego też prawdopodobnie podjęto decyzję o przełożeniu raportu na poniedziałek, kiedy media będą miały już swoje ustalenia dotyczące polityki nikotynowej (gra słów zamierzona) z ministrami w piątek, co doprowadzi do tego, że Eurobarometr nie będzie miał żadnego zasięgu. Piątek jest zwykle powolnym dniem dla wiadomości z UE, co oznacza, że wezwanie ministrów do „rozprawienia się” uzyskałoby najwyższą oglądalność, podczas gdy poniedziałek jest zwykle dość napiętym dniem medialnym, co oznacza, że raport Eurobarometru byłby niewielki lub żaden.
Plan zadziałał.
Politico i EurActiv – dwa główne media obsługujące „brukselską bańkę” – w piątek lirycznie opowiadały o tym, że państwa członkowskie chcą większych ograniczeń, a w poniedziałek żadne z nich nie przedstawiło danych Eurobarometru. Ktoś w zespole ds. komunikacji Komisji zasługuje na awans.
Czego więc nauczyliśmy się z tego całego smutnego epizodu? W walce o bezpieczniejsze produkty nikotynowe nie chodzi o dane, przynajmniej na tym etapie i przynajmniej w opinii Komisji Europejskiej i niektórych rządów europejskich. Chodzi o politykę.
O wynikach zbliżającego się przeglądu europejskich przepisów dotyczących wyrobów tytoniowych, który rozpocznie się w przyszłym roku, zadecyduje polityka, a nie dane. Departament zdrowia Komisji wyraźnie podjął decyzję, ale rządy, Parlament Europejski i polityczni zwierzchnicy Komisji pozostają w grze. Są one polityczne z założenia i zostaną przekonane nie przez naukę, ale przez opinię publiczną.
