Wygląda na to, że Komisja Europejska znalazła nową taktykę, jeśli chodzi o reagowanie na opinie osób, które odpowiadają na jej konsultacje z opiniami, które im się nie podobają: nazwij je fałszywymi i zignoruj.
Politico poinformowało dziś rano, że David Boublil z departamentu podatkowego Komisji powiedział na seminarium organizacji pozarządowych na temat zła nikotyny, że „przyjrzeliśmy się zgłoszeniom w ramach konsultacji publicznych i zauważyliśmy pewne elementy, które wskazywały, że niektóre z nich zostały prawdopodobnie złożone w sposób skoordynowany i niekoniecznie reprezentują indywidualne poglądy”.
Wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu. Wygląda na to, że jakaś firma, o której nigdy nie słyszałem – Impact Unfiltered – sprzedała Politico artykuł o badaniu, które przeprowadziła w odpowiedzi na konsultacje UE w sprawie dyrektywy o podatku tytoniowym. Twierdzą oni – a Politico bezkrytycznie powtórzyło to w tamtym czasie – że większość odpowiedzi na te konsultacje nie powinna być brana pod uwagę, ponieważ są one w jakiś sposób skażone przez Big Tobacco.
Po wczorajszym oświadczeniu Komisji, współzałożyciel Impact Unfiltered, Joachim Verheyen, wezwał Komisję do „zignorowania wyników konsultacji”, jeśli uważa, że doszło do ingerencji przemysłu tytoniowego, co jest dość zdumiewającym stwierdzeniem, jeśli się nad tym zastanowić. Organizacja pozarządowa nie chce, aby Komisja brała pod uwagę opinie społeczeństwa. Na szczęście od kilku miesięcy przyglądamy się Impact Unfiltered i ich twierdzeniom.
Kilka słów o tle
Pracuję nad kwestiami redukcji szkód od dłuższego czasu i nigdy wcześniej nie słyszałem o Impact Unfiltered. Ich strona internetowa nie jest zbyt pomocna. Wydaje się, że nie mają oni osobowości prawnej (a przynajmniej nie jest to nigdzie wspomniane) odrębnej od Szkoły Moralnych Ambicji, do której jeszcze przejdę. Wygląda na to, że otrzymali trochę pieniędzy od dwóch holenderskich fundacji. Twierdzą oni, że ich „zalecenia polityczne opierają się na kompleksowych badaniach i analizie danych dotyczących luk w kontroli tytoniu w UE”, ale żadne takie badania nie pojawiają się na ich stronie internetowej.
Z tego, co udało mi się ustalić, są oni odgałęzieniem „Szkoły Moralnej Ambicji”, która wysyła „stypendystów” do pracy z organizacjami antynikotynowymi w nadziei, że zmienią ich w krzyżowców na rzecz sprawy. Są bardzo antynikotynowi i chcą zakończyć produkcję papierosów – z czym się zgadzam. Chcą jednak jednocześnie wycofać bezpieczniejsze produkty nikotynowe, co uważam za sprzeczne z chęcią zakończenia palenia papierosów.
Verheyen, który wydaje się wykonywać większość pracy, jest „absolwentem” School of Moral Ambition, gdzie odbył staż w Vital Strategies, jednym z kanałów darowizn Mike’a Bloomberga. Jak niedawno ujawnił Firebreak, Vital Strategies dysponuje ogromnym rocznym budżetem w wysokości 70 milionów dolarów, z czego 23% przeznaczane jest na hojne wynagrodzenia kadry zarządzającej.
Drugi współzałożyciel Impact Unfiltered, Alexandre Nedeltchev, wydaje się być typem startupu i Venture Capital, który między innymi spędził rok na zbieraniu funduszy filantropijnych dla startupu zajmującego się psychodelikami.
Konsultacje podatkowe w zasięgu ręki
Jest kilka rzeczy w ich historii na temat konsultacji podatkowych, które mnie zaciekawiły. Największą czerwoną flagą jest brak jakiegokolwiek opublikowanego badania na poparcie ich twierdzeń. Na stronie Impact Unfiltered nie ma nic na ten temat, a wszyscy ich pracownicy, którzy publikują posty na ten temat na LinkedIn, publikują historię Politico.
E-maile i wiadomości na LinkedIn wysłane do Impact Unfiltered z prośbą o badania pozostały bez odpowiedzi w momencie publikacji. Politico skierowało mnie do Impact Unfiltered.
Spotkałem się więc z Hansem z ACVODA (holenderskie stowarzyszenie vaperów), który zna się na Pythonie, i postanowiliśmy zgłębić temat. Wybraliśmy kilka twierdzeń przedstawionych w artykule Politico oraz przez pracowników Impact Unfiltered na LinkedIn i przetestowaliśmy je. Nie zapłaciliśmy za to Hansowi i z tego co wiem, nie jest on przez nikogo finansowany. Dla przypomnienia, opłacamy naszą działalność dzięki dotacji z Consumer Choice Center i pewnym przychodom z reklam.
Hans przeprowadził analizę, a proces, który zastosował, wraz ze skryptami, których użył, znajduje się tutaj: w przeciwieństwie do Impact Unfiltered, chętnie pokazujemy nasze działania. Jeśli chcieliby się z nami skontaktować, aby nas poprawić lub coś wyjaśnić, chętnie się z nami skontaktują (wiecie, gdzie jesteśmy). Opublikujemy wszelkie poprawki, jeśli obiektywnie mylimy się co do czegoś konkretnego lub jeśli uważają, że ich punkt widzenia został błędnie przedstawiony.
Więc co znaleźliśmy?
Impact Unfiltered ma rację co do jednego: przytłaczająca większość respondentów była negatywnie nastawiona do wpływu propozycji UE. Hans przepuścił odpowiedzi przez serię różnych dużych modeli językowych. Wymagało to trochę prób i błędów – niektóre modele były lepsze od innych w identyfikowaniu, czy odpowiedź była pozytywna czy negatywna w stosunku do propozycji. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na jeden i we wszystkich kategoriach, z wyjątkiem jednej, większość odpowiedzi była negatywna. (W pliku procesu można zobaczyć, co zrobiły wszystkie inne modele i jak je zmodyfikowaliśmy).
Jedynie w kategorii organizacji pozarządowych można zaobserwować niewielką większość popierającą wniosek Komisji, ale nawet tam jest to dość wyrównana walka.

Skoro już to ustaliliśmy, przyjrzyjmy się twierdzeniom Impact Unfiltered i zobaczmy, jak mają się one do rzeczywistości.
Twierdzenie: 81% zgłoszeń było anonimowych; ktoś chce ukryć swoją tożsamość?
To mnie irytuje i szczerze mówiąc, zarówno Impact Unfiltered, jak i Politico powinny wiedzieć lepiej. Nie są to anonimowe zgłoszenia w tym sensie, że osoby je składające nie podały swoich danych; są anonimowe w tym sensie, że nie zgodziły się na publikację swoich danych.
Aby przeprowadzić jakąkolwiek konsultację w UE, potrzebujesz konta EU Login, którego konfiguracja jest dość pracochłonna i wymaga weryfikacji e-mail oraz uwierzytelniania dwuskładnikowego. Następnie, aby przesłać cokolwiek, należy podać swoje imię i nazwisko, lokalizację, stanowisko w celu przekazania opinii oraz adres e-mail. Użytkownik może jednak zażądać, aby jego tożsamość nie została upubliczniona w celu poszanowania jego prywatności, co jest wymogiem wynikającym z unijnych przepisów o ochronie danych.
Więc tak, są one wyświetlane na stronie internetowej jako anonimowe; ale nie, to nie są anonimowe zgłoszenia. Komisja dokładnie wie, od kogo pochodzą. A fakt, że ponad 18 000 osób poświęciło swój czas i energię na zmaganie się z bardzo irytującym systemem EU Login Komisji, świadczy o tym, że zależy im na tym, by to zrobić.

Twierdzenie: Było 7,770 „fałszywych odpowiedzi”, uznanych za takie, ponieważ wspominały o „fałszywych punktach rozmów na temat nielegalnego handlu”.
Twierdzenie to zostało przedstawione przez Verheyena i byłego szefa School for Moral Ambition Rutgera Bregmana na LinkedIn. Pomińmy fakt, że nielegalny handel jest prawdziwym problemem, jak pokazały doświadczenia Australii, i skupmy się na samym twierdzeniu.
„Fałszywy” to duże słowo i nikt go nie zdefiniował. Najbardziej oczywistą definicją w tym kontekście jest „zgłoszenie dokonane przez osoby, które w rzeczywistości nie istnieją, przy użyciu automatycznych botów”. Historia Politico sugeruje, że tak wiele podobnych zgłoszeń zostało dokonanych tak blisko siebie, że musi się dziać coś podejrzanego. Jest to dość łatwe do obalenia.
Trudno byłoby zautomatyzować proces rejestracji na te konsultacje, ale prawdopodobnie jest to możliwe. To powiedziawszy, każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenie w pracy z dużymi firmami tytoniowymi (tak, to obejmuje mnie podczas moich dni w Juul, zanim zapytasz) powie ci, że nie są one najbardziej obeznane z technologią, a budowanie czegoś takiego i tak nigdy nie przeszłoby przez prawo.
Ale na wszelki wypadek przeprowadziliśmy analizę botów. Najbardziej oczywistą rzeczą, jaką robią boty, jest powtarzanie w kółko tego samego tekstu. Hans stworzył więc skrypt do filtrowania wpisów w osobnych arkuszach i odfiltrowywania bezsensownych rzeczy, takich jak „zobacz załączony plik” i obliczania podobieństwa. Patrząc na tekst przesłany w oryginalnym języku plakatu, widzimy, że najczęściej powtarzający się tekst jest 11 razy, a najkrótszy czas między nimi wynosi 174317 sekund lub 48 godzin.
W przypadku tłumaczeń odnotowaliśmy 7 powtórzeń, przy czym najkrótszy czas między nimi wynosił 30818 sekund, czyli 8,5 godziny, a w przypadku krótkich tekstów (10 lub mniej słów) najwyższy wskaźnik powtórzeń wynosi 15 razy, przy czym najkrótszy czas między nimi to 12937 sekund, czyli 3,5 godziny. Jeśli chodzi o różne załączniki, znaleźliśmy 28 duplikatów, z których jeden został przesłany 6 razy.
Nie są to oznaki korzystania z botów.


Nie boty, ale „sock puppets”?
Ponieważ możemy zrezygnować z argumentu „to nie są prawdziwi ludzie”, pozostaje nam to, że respondenci są, jak twierdzi Rutger Bregman na swoim LinkedIn, „korporacyjnymi marionetkami”.
Nie ma możliwości, by Bregman podtrzymał to twierdzenie lub insynuację, że respondenci są w jakiś sposób opłacani. Ale absolutnie były kampanie mające na celu uświadomienie ludziom propozycji i zachęcenie ich do wyrażenia sprzeciwu wobec nich. To normalne w funkcjonującej demokracji.
Artykuł ze szwedzkiego sklepu internetowego poinformował klientów, że UE chce drastycznie podnieść ceny snusu i że jeśli im się to nie podoba, powinni odpowiedzieć na konsultacje. Artykuł oferuje tekst, który można skopiować/wkleić do pola opinii i wygląda na to, że 45 osób właśnie to zrobiło.
Do diabła, robimy coś podobnego dla samej dyrektywy podatkowej: nasi czytelnicy mogą skorzystać z naszego kalkulatora podatkowego, aby sprawdzić, ile będzie ich to kosztować, a następnie napisać do swojego posła do PE. Kilku już to zrobiło. Czy ci ludzie są „korporacyjnymi marionetkami”? A może są to zwykli ludzie, którzy nie chcą płacić więcej za snus?
Generowanie wielu odpowiedzi na konsultacje od swoich zwolenników jest klasyczną taktyką w kampanii legislacyjnej i jest zwykle preferowane przez organizacje pozarządowe, z którymi Bregman czułby się jak w domu.
Jeśli uważasz, że było wiele odpowiedzi na te konsultacje, to ta dotycząca zrównoważonego ładu korporacyjnego otrzymała 473 461 odpowiedzi. Ale oto interesująca rzecz: w ramach tych konsultacji otrzymano tylko 6 619 unikalnych odpowiedzi, a reszta to odpowiedzi typu „kopiuj/wklej”, przeciwko którym Bregman protestuje w swoim poście na LinkedIn.
Sama Komisja przyznaje, że wskaźnik odpowiedzi był napędzany przez organizacje pozarządowe, takie jak Anti-slavery International, Avaaz, Clean Clothes Campaign, Global Witness, Friends of the Earth Europe i tak dalej, które wykorzystały wstępnie wypełnione kwestionariusze do zebrania 472 606 odpowiedzi konsultacyjnych. Zaledwie 0,1% odpowiedzi pochodziło spoza tej struktury. Dla porównania, z 18 611 odpowiedzi na konsultacje w sprawie podatku od wyrobów tytoniowych, tylko 133 były odpowiedziami kampanii „kopiuj/wklej” (zgodnie z danymi Komisji).
Nie ma nic złego w obu podejściach. To dobrze dla demokracji, że interesariusze edukują opinię publiczną w kwestiach politycznych, przedstawiają argumenty za swoimi stanowiskami i zachęcają obywateli do podpisania się pod nimi za pośrednictwem oficjalnego forum, takiego jak konsultacje. Podejrzewam, że Bregman może się tu ze mną zgodzić.
Ale co jest dobre dla gęsi, jest dobre dla gąsiora. Może ludzie po prostu nie zgadzają się z Bregmanem w tej kwestii, a ci ludzie przedstawiają swoje argumenty. „Aktywizacja obywatelska jest dobra tylko wtedy, gdy obywatele się ze mną zgadzają” nie wygląda dobrze, jeśli cały twój styl to „moralna ambicja”.
Twierdzenie: wiele osób (6000) użyło terminu „redukcja szkód”, który jest terminem branżowym, więc ich odpowiedzi musiały być napędzane przez branżę.
Nazywanie „redukcji szkód” terminem związanym z przemysłem tytoniowym zdziwiłoby każdego, kto ma doświadczenie z ruchem HIV/AIDS, który włączył go do głównego nurtu w latach 80-tych. Ignoruje również fakt, że redukcja szkód jest klasyfikowana jako środek kontroli tytoniu w Ramowej Konwencji Światowej Organizacji Zdrowia o Ograniczeniu Użycia Tytoniu.
Ale dla dobra argumentacji załóżmy, że była to „narracja branżowa” i że używanie frazy „redukcja szkód” rzeczywiście oznaczało, że jesteś oszustem branżowym. Nasza analiza wykazała, że termin „redukcja szkód” został faktycznie użyty 1 316 razy, a nie 6 000, jak twierdzi Impact Unfiltered. „Mniej szkodliwy” został użyty ponad 5.000 razy, ale to tylko stwierdzenie faktu. Bezpieczniejsze produkty nikotynowe są mniej szkodliwe niż palenie. Co jest złego w zwróceniu na to uwagi?

Twierdzenie: „prawdziwi” interesariusze – organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną zdrowia – mają przewagę liczebną i liczebną.
To należy do kategorii „i co z tego?”. Oba stanowią klasyczną sztuczkę organizacji pozarządowych, sugerując, że tylko osoby o słabej moralności mogą się z nimi nie zgadzać, a „dobrzy” mają przewagę liczebną.
To nie wina konsumentów nikotyny, sprzedawców detalicznych, „wielkiego tytoniu” czy kogokolwiek innego, że organizacje pozarządowe zajmujące się zdrowiem nie zdołały zmobilizować swojej bazy. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że tak naprawdę nie mają one żadnej bazy. Opodatkowanie bezpieczniejszych produktów nikotynowych ma bezpośredni wpływ na przeciętnego obywatela, jeśli używa on bezpieczniejszych produktów nikotynowych. Większość innych wzrusza ramionami, ponieważ ich to nie dotyczy, więc tak naprawdę nie jest to ich problem. Większość ludzi powie w ankiecie internetowej, że popiera „silne” środki kontroli tytoniu, cokolwiek to znaczy, ale nie pójdą do walki o zakaz, gdy zostaną skonfrontowani z konkretami. Ci, którzy zostaną poproszeni o zapłatę, zrobią to. To powinno być dość oczywiste.
Według Impact Unfiltered, na konsultacje odpowiedziało prawie 90 „organizacji pozarządowych zajmujących się zdrowiem”. Wprowadziliśmy odpowiedzi 89 organizacji pozarządowych, które odpowiedziały na LLM i tylko 41 z nich bezkrytycznie popiera absolutystyczne stanowisko Komisji. 26 kwestionuje podejście Komisji (wiele z nich preferuje redukcję szkód), a 21 nie ma jasności. Czy to oznacza, że połowa tych organizacji pozarządowych zajmujących się zdrowiem jest w jakiś sposób kontrolowana przez Big Tobacco?
Twierdzenie: Wiele zgłoszeń popierających redukcję szkód pochodziło ze Szwecji, gdzie przemysł tytoniowy jest silny. Muszą one pochodzić z wątpliwych źródeł.
Wydaje się, że Impact Unfiltered nie zrobiło nic więcej, niż tylko przyjrzało się liczbie zgłoszeń z każdego państwa członkowskiego i zdecydowało, że ponieważ Szwecja ma tak wielu zwolenników redukcji szkód, musi być przedmiotem silnej ingerencji przemysłu.

Wraz ze szwedzką publikacją Vejpkollen postanowiliśmy dowiedzieć się, kto stoi za kampaniami, które doprowadziły do tego rodzaju reakcji. A odpowiedzią są prawdziwi ludzie, których dotknęłaby propozycja znacznego zwiększenia podatków od woreczków z nikotyną, które są bardzo popularne w Szwecji.
„Zostać poinformowanym, że w zasadzie nie istniejesz, a twoje opinie nie są nic warte – to cios w brzuch. Zastanawiasz się, jacy ludzie myślą w ten sposób” – mówi Samuel Lundell, przewodniczący szwedzkiego stowarzyszenia użytkowników snusu Snusarnas Riksforbund, które zarządzało największą kampanią.
„Jesteśmy organizacją wolontariuszy i nie możemy tego robić w godzinach pracy. To samo dotyczy naszych członków. Ale ponieważ propozycja drastycznie podniosłaby cenę woreczków nikotynowych – a ostatecznie także tradycyjnego snusu – czuliśmy, że musimy działać. Komisja rozpowszechnia fałszywe informacje na temat ryzyka związanego ze snusem i e-papierosami, a my nie pozwolimy, by przeszło to bez echa” – powiedział Vejpkollen.
Lundell stworzył specjalną sekcję na swojej stronie internetowej, aby ułatwić uczestnictwo. Oprócz instrukcji, jak zarejestrować się na stronie UE – podając adres e-mail i dane osobowe – dodano również generator sztucznej inteligencji, aby pomóc członkom w formułowaniu komentarzy.
Bez wątpienia ktoś w świecie kontroli tytoniu przeczyta to i zdecyduje, że używanie sztucznej inteligencji jest w jakiś sposób oszukiwaniem. „Napisanie dobrze skonstruowanego komentarza jest dość trudne dla wielu zwykłych ludzi” – przekonuje Lundell. „Niektórzy chcą po prostu, by zostawiono ich w spokoju, by mogli używać snusa w spokoju; inni są po prostu źli na UE w ogóle. Generator AI otworzył nam wiele drzwi, pomagając ludziom skupić się na ich zaangażowaniu”. Szacuje on, że około 2.000 osób skorzystało z systemu, aby przedstawić swoje opinie.
Co tu się naprawdę dzieje?
Mógłbym kontynuować, ale ten artykuł jest już zbyt długi. Mówiąc prościej, nowa i niesprawdzona organizacja pozarządowa zrodzona z pieniędzy Bloomberga próbuje wyrobić sobie markę, wykorzystując niepublikowane „badania” do zastraszania decydentów politycznych, aby ignorowali opinie obywateli, ponieważ ci obywatele są w jakiś sposób botami lub „korporacyjnymi marionetkami” kontrolowanymi przez zły Big Tobacco.
Zamiast przedstawiać spójne argumenty, Impact Unfiltered ucieka się do wygłaszania w mediach społecznościowych ogólnikowych stwierdzeń opartych na półprawdach. Te półprawdy są następnie wychwytywane przez media, na których polegają decydenci UE.
Dlaczego mogliby chcieć to zrobić? To proste: politycy polegają na poparciu opinii publicznej, opinia publiczna nie popiera surowych podatków od bezpieczniejszych produktów nikotynowych, oni bardzo popierają (a ich finansowanie prawdopodobnie opiera się na tym poglądzie), a aby osiągnąć swój cel, muszą zdyskredytować uzasadniony sprzeciw wyrażony odpowiednimi kanałami. Łączą więc korelację i związek przyczynowy w najprostszy możliwy sposób: ci ludzie myślą X, wielki tytoń myśli X, więc ci ludzie muszą być wielkim tytoniem.
Finansowane przez elity i kierowane przez elity organizacje pozarządowe chcą uciszyć głosy ludzi, których nigdy nie spotkały, z powodów politycznych i osobistych korzyści; używają do tego niezwykle podstępnych metod; a specjalistyczne media, które służą instytucjom UE, bezkrytycznie się temu przyglądają. Jeśli się nad tym zastanowić, jest to dość złowieszcze.
Rzecz w tym, że o ile mi wiadomo, nie ma na to żadnych dowodów.
