Donald Trump mówi, że vaperzy powinni go poprzeć, ponieważ „uratował waporyzację smakową w 2019 roku” i zrobi to ponownie. Dlaczego centrolewica zdecydowała, że nie chce vaperów w swojej koalicji?
Aby zachować historyczną dokładność, Trump częściowo uratował aromatyzowaną waporyzację przed samym sobą. To jego administracja ogłosiła zakaz aromatyzowania we wrześniu 2019 r., tylko po to, by wycofać jego fragmenty, ponieważ jego zespół kampanii obawiał się, że może to kosztować go głosy.
W trakcie tego procesu aromatyzowane kapsułki zostały zakazane, ale aromatyzowane jednorazówki nie, co doprowadziło do zalania rynku aromatyzowanymi jednorazówkami. W naszym wywiadzie Lindsey Stroud z Taxpayers Alliance – której polityka skłania się ku prawicy, o ile mi wiadomo – powiedziała nam, że „Trump nie uratuje wapowania w Ameryce, jeśli zostanie wybrany. Trump jest powodem, dla którego cały świat ma do czynienia z jednorazówkami”.
I to właśnie administracja Trumpa prawie uniemożliwiła wysyłkę waporyzatorów poprzez rozszerzenie ustawy PACT, podniesienie cen i odcięcie konsumentów na obszarach wiejskich.
Sytuacja prawna w Stanach Zjednoczonych jest skomplikowana i oszczędzę czytelnikom drobnych szczegółów dotyczących zatwierdzeń przed wprowadzeniem na rynek i tak dalej; ale w skrócie, Trump nie zrobił nic, aby zlikwidować niebezpieczną prawną otchłań, z którą borykają się amerykańscy vaperzy, i wiele do niej dodał.
Nie będę zagłębiał się w politykę, ale powiem, że moje poglądy na temat Donalda Trumpa są takie, jakich można oczekiwać od członka brytyjskiej (centrolewicowej) Partii Pracy.
To powiedziawszy, istnieje pewna logika w tym, że użytkownicy bezpieczniejszych produktów nikotynowych gromadzą się na populistycznej prawicy. Prawdopodobnie prawdą jest, że vaperzy będą mieli marginalnie lepszą sytuację (w najwęższym znaczeniu) pod rządami Trumpa niż pod rządami Harrisa (chociaż ogromne cła na import z Chin sprawią, że urządzenia będą niesamowicie drogie). To mówi nam coś niepokojącego o tym, jak wielu w centrum i na lewicy uprawia politykę.
Vaperzy są rutynowo ignorowani lub oczerniani, a zwykłym zarzutem jest to, że są w jakiś sposób agentami przemysłu tytoniowego. Oczywiście, gdy tylko Trump ogłosił swoją decyzję, Centrum na rzecz Dzieci Wolnych od Tytoniu potępiło go za uleganie wielkim koncernom tytoniowym.
Sam doświadczyłem tego w kontekście europejskim: członkowie mojej własnej partii politycznej odmówili nawet rozmowy ze mną, kiedy zacząłem pracować w branży vaping (i dla przypomnienia, nie pracowałem dla żadnych firm tytoniowych).
Woleli słuchać „ludzi takich jak oni”. Oznacza to godnie brzmiące organizacje pozarządowe, w większości nazwane na cześć części ciała, które miały i nadal mają odruchową niechęć do wszystkiego, co przypominało palenie, niezależnie od względnego bezpieczeństwa, ekonomii czy zdrowego rozsądku.
Keir Starmer – brytyjski premier, podobnie jak ja wywodzący się z Partii Pracy – uważa, że populizm koncentruje się na łatwych odpowiedziach na złożone problemy. Zgadzam się z tym.
Ale jeśli chodzi o redukcję szkód, centrolewica preferuje proste odpowiedzi, papugując to, co jej klienci z organizacji pozarządowych mówią im, że powinni myśleć bez pytania, i oskarżając vaperów o bycie marionetkami przemysłu tytoniowego.
Z drugiej strony populistyczne partie prawicowe i centroprawicowe wysłuchały i wzięły pod uwagę obawy vaperów. Ma to wpływ na urny wyborcze, które stanowią całkowicie samookaleczającą się ranę dla centrolewicy.
Podczas referendum w 2016 r. nie było grupy waperów opowiadającej się za członkostwem Wielkiej Brytanii w UE, ale była grupa waperów – znana jako „Vapers for Britain” – opowiadająca się za opuszczeniem UE przez Wielką Brytanię, powołując się na unijną dyrektywę w sprawie wyrobów tytoniowych jako przyczynę. Czy był to decydujący czynnik w referendum? Prawdopodobnie nie, ale z pewnością zmobilizowało ludzi, którzy w przeciwnym razie zagłosowaliby za pozostaniem, do opowiedzenia się za wyjściem. Według ankiety Populus, vaperzy głosowali za Brexitem w większej liczbie niż cała populacja.
W tym samym roku republikanin i zwolennik Trumpa Ron Johnson wygrał reelekcję do Senatu USA w Wisconsin – kluczowym stanie w tegorocznych wyborach prezydenckich – z niewielką przewagą. Johnson początkowo był z tyłu, ale zmobilizował vaperów swoim poparciem dla redukcji szkód. Niektóre sklepy vape nawet zarejestrowały ludzi do głosowania.
Nie ma żadnych głosów poparcia dla środków kontroli tytoniu. Ludzie powiedzą ankieterom, że je popierają, oczywiście, ale nie zmotywuje to nikogo do głosowania. Vaperzy w obliczu odebrania im wybranej pomocy w rzuceniu palenia przez jedną partię, a nie drugą? To jest blok wyborczy, który można zmobilizować.
Nie twierdzę, że nie powinno być żadnych ograniczeń kontroli tytoniu, ponieważ nie ma w tym żadnych głosów. Palenie zabija, a ograniczenia dotyczące papierosów są słuszne. Gdyby to samo dotyczyło vape’ów, saszetek lub innych bezpieczniejszych produktów nikotynowych, centrolewica miałaby rację, argumentując, że muszą one podlegać surowym regulacjom niezależnie od polityki.
Ale to po prostu nieprawda. O ile mi wiadomo, nikt nie umarł, ponieważ używał legalnego produktu do waporyzacji lub saszetki z nikotyną zgodnie z przeznaczeniem. Dlaczego więc centrolewica zdecydowała, że należy je traktować tak samo, pomimo doświadczeń milionów osób, które rzuciły palenie?
Istnieje silna progresywna argumentacja na rzecz bezpieczniejszych produktów nikotynowych. Palacze są zwykle biedniejsi, częściej są neurodiverse lub LGBTQ+ lub pochodzą z mniejszości etnicznych lub religijnych: wszystkie grupy, które centrolewica szczyci się tym, że chce chronić. Rzucenie palenia jest prawdopodobnie najskuteczniejszym sposobem na poprawę ich zdrowia i życia. Postępowcy powinni się z tego cieszyć, a nie próbować to powstrzymać.
