Arielle Selya jest byłą konsultantką akademicką. Postanowiła udowodnić, że „hipoteza bramy” – że wapowanie prowadzi do palenia u młodych ludzi – jest prawdziwa, ale ostatecznie ją obaliła. Kiedy wielu jej kolegów odmówiło wysłuchania jej wyników, odeszła do sektora prywatnego i od tego czasu jest krytykiem polityki akademickiej i myślenia grupowego.
Opowiedz nam o sobie: kim jesteś i jak znalazłeś się w tym miejscu?
Uzyskałem doktorat z neuronauki, a następnie próbowałem odejść ze środowiska akademickiego z powodu kwestii strukturalnych, o których dzisiaj porozmawiamy. Skończyło się jednak na tym, że utknąłem na kolejne dziesięć lat i tam zacząłem zajmować się badaniami nad zachowaniem tytoniu.
Kiedy zacząłem pracę jako postdoc, badałem zachowania związane z paleniem wśród nastolatków, uzależnienie od nikotyny, czynniki ryzyka, przebieg uzależnienia w czasie, wszystkie te rzeczy. Początkowo wierzyłem w hipotezę bramy i w to, że e-papierosy są niebezpieczne. Ale kiedy przeanalizowałem dane, zdałem sobie sprawę, że tak naprawdę nie jest. Próbowałem więc opublikować coś, co uważałem za obiektywne odczytanie danych i zostało to całkowicie zignorowane.
Kiedy zaczynałeś, co sprawiło, że założyłeś, że hipoteza bramy jest prawdziwa?
Szczerze mówiąc, akademickie myślenie grupowe. Nie słyszałem żadnej innej opinii i była to jedyna narracja, jaką słyszałem z opublikowanych badań, opublikowanych badań i mediów. I, szczerze mówiąc, wydawało mi się to wiarygodne.
Ale w hipotezie bramy widziałem założenia, dla których nie widziałem empirycznego wsparcia: w tym momencie były to tylko spekulacje.
W szczególności pojawił się pomysł, że jeśli młoda osoba jest zainteresowana e-papierosami i zaczyna ich używać, rozwija uzależnienie od nikotyny, a uzależnienie od nikotyny promuje palenie lub powoduje, że zaczyna palić. Istnieje więc ten ukryty lub zakładany mechanizm uzależnienia od nikotyny.
Miałem dostęp do świetnego badania podłużnego i pomyślałem, że czemu by się temu nie przyjrzeć? Więc w mojej głowie pomyślałem, ok. Zdobędę interesującą publikację, która udowodni, że istnieje mechanizm uzależnienia od nikotyny dla hipotezy bramy, i będzie to naprawdę przydatny artykuł. Ale nie znalazłem na to żadnych dowodów!
Zgłosiłem to do Addiction (czasopismo akademickie) i miałem szczęście, że recenzentem tego artykułu był Clive Bates, który w swojej recenzji zaczął mówić o bramie wyjściowej lub idei off ramp. To było naprawdę otwierające oczy. Po opublikowaniu tego artykułu zacząłem zastanawiać się, w jaki sposób mogę spojrzeć na tę kwestię.
Wtedy zdałem sobie sprawę, że trendy na poziomie populacji są świetnym źródłem. Palenie spadało już po 1999 roku, więc jeśli prognozujemy to w przyszłości i zobaczymy, jak wyglądałyby wskaźniki palenia, gdyby nie wynaleziono waporyzacji, i porównamy je z tym, co faktycznie się wydarzyło, palenie jest niższe niż można by się spodziewać na podstawie tych wcześniejszych trendów. Mówiąc prościej: jeśli vaping jest bramą do palenia, to gdzie są wszyscy nowi palacze?
To naprawdę interesujący sposób ujęcia tematu! Czy mógłbyś bardziej zagłębić się w to stwierdzenie?
Cóż, Jeśli użycie e-papierosów rośnie w populacji, to można by oczekiwać większej liczby palaczy, niż gdyby nie zostały one wynalezione. Ale tutaj sprawa się komplikuje, ponieważ wymaga to porównania kontrfaktycznego: nie możemy stworzyć równoległego wszechświata, aby przetestować teorię!
Trzeba do tego dojść za pomocą modelowania trendów czasowych, a nawet wtedy korelacja dwóch szeregów czasowych nie zawsze oznacza związek przyczynowy. W rzeczywistości może to prowadzić do wielu fałszywych skojarzeń.
Trudno to udowodnić matematycznie. Mamy jednak do czynienia z ogólnym spadkiem używania wyrobów tytoniowych lub nikotynowych i trwa to już na tyle długo, że wydaje się, że większa część głównego nurtu społeczności badawczej zaczyna stawiać czoła faktowi, że nie ma tak ogromnego wzrostu palenia wśród młodzieży. Niektórzy z nich skupili się na grupie wiekowej młodych dorosłych: argument brzmi: „cóż, to są dzieci, które zaczęły palić w szczytowym okresie waporyzacji wśród młodzieży i zobaczmy, co robią jako młodzi dorośli”. Młodzi dorośli mają wyższy wskaźnik używania e-papierosów, ale mają również największy spadek częstości palenia papierosów i istnieją dowody na to, że wielu z nich używa e-papierosów, aby rzucić palenie.
Najbardziej prawdopodobną hipotezą jest więc to, że kilka lat temu wśród młodych ludzi zapanowała moda. Moda ta zanika, ale nie widzimy, aby wskaźniki palenia wróciły do podobnego poziomu, na jakim były, kanibalizując to, co było rynkiem vapingu dla młodzieży? Czy inne zastosowania nikotyny nadrabiają zaległości, czy też obserwujemy ogólny spadek stosowania nikotyny?
To dobre pytanie. Przeanalizowałem również dane dotyczące snusu w Norwegii sięgające dekady lub dwóch wstecz i jest to ten sam rodzaj dynamiki. Gdy snus stał się bardziej popularny, palenie papierosów spadło. I że jest to ten sam rodzaj historii zastępowania produktów, w której myślę, że mniej więcej istnieje przybliżony procent populacji, który znajduje korzyść w używaniu nikotyny, a te zmiany mają miejsce, gdy przechodzą z jednego produktu na inny.
Zgodnie z moją interpretacją daty, w Norwegii dwadzieścia lat temu nastąpiło przejście z tytoniu palnego na snus. W Stanach Zjednoczonych jest to e-papieros. A teraz istnieją pewne dowody na to, że doustne saszetki z nikotyną zastępują e-papierosy.
Wydaje się całkiem jasne, że empirycznie zjawisko to po prostu nie istnieje, a jednak nadal widzimy ludzi, którzy z pewnością twierdzą, że tak jest. Co nimi kieruje?
Myślę, że ma to wiele wspólnego z kulturą akademicką. Akademicy są czasami zniechęcani do rozmów z ludźmi spoza środowiska akademickiego i nie było w nim prawdziwej niezgody. Łatwo jest więc żyć w bańce i nie kwestionować przyjętej mądrości.
Druga część to fundusze NIH (uwaga: NIH to amerykański Narodowy Instytut Zdrowia, który finansuje większość badań akademickich w USA związanych z tytoniem i nikotyną). Fundusze NIH są wysoko cenione ze względu na wysoki wskaźnik kosztów pośrednich, co oznacza finansowanie wykraczające poza kwotę dotacji przeznaczoną na pokrycie kosztów ogólnych instytucji. Z tego powodu administrator akademicki powiedział mi, że inne rodzaje grantów nie mają znaczenia dla rozwoju kariery. A rezultat, jaki ma to na członków wydziału, jest taki, że zmusza ich do dostosowania się do priorytetów finansowania NIH.
Co mówi NIH?
Tak – w pewnym stopniu skuteczne pozyskiwanie funduszy NIH jest funkcją przyjmowania naukowego punktu widzenia NIH i przekształcania go w dane.
Kiedy byłem naiwnym młodszym wykładowcą i natknąłem się na kwestię bramy i dywersji, zaproponowałem projekt, w którym przyjrzałem się, czego możemy się spodziewać, jeśli hipoteza bramy jest prawdziwa. W odpowiedzi otrzymałem komentarz krytykujący mnie za sugerowanie, że nie powinniśmy polecać dzieciom e-papierosów tylko dlatego, że są bezpieczniejsze.
Oczywiście nie zalecałem dzieciom waporyzacji, proponowałem jedynie przeprowadzenie obserwacyjnego badania epidemiologicznego. Obawiali się jednak, że moje wyniki mogą do tego doprowadzić.
Ale co z innymi źródłami finansowania tego rodzaju pracy?
Cóż, aplikowałem też do innych głównych fundatorów. Fundacje charytatywne, takie jak Robert Wood Johnson. Zachęcano mnie też do ubiegania się o granty American Lung Association, Bloomberg Foundation i American Cancer Society. Ale wszystkie one mają tak samo wrogie nastawienie jak NIH.
Nie jestem pewien, skąd bierze się ten sprzeciw. Nie mam wystarczającej interakcji z tymi podmiotami, aby powiedzieć, dlaczego wszystkie opowiedziały się po stronie anty-THR, ale to niefortunne, ponieważ nie ma dużych sponsorów, którzy kwestionują przyjętą ortodoksję.
Global Action kiedyś to robiła, ale są skażeni przez powiązania z Phillipem Morrisem. Poza tym nie ma nikogo spoza branży.
Więc ostatecznie uznałeś, że jedynym sposobem na wykonanie pracy jest przejście do przemysłu? Czy twoi byli koledzy mieli zdanie na ten temat?
Sprawy mogły więc potoczyć się zupełnie inaczej. Prawie zrezygnowałem z historii vapingu, ponieważ najwyraźniej nigdzie nie udało mi się zdobyć grantów. Interesowało mnie to z perspektywy badawczej i wydawniczej, ale byłem w punkcie, w którym gdybym próbował pójść tradycyjną drogą akademicką, poniósłbym porażkę. Próbowałem więc obrać inny kierunek i pójść w zupełnie inną stronę.
Istnieje wiele wrogości wobec jakichkolwiek powiązań z przemysłem i wiedziałem, że to natychmiast i nieodwołalnie podważy moją wiarygodność. Ale ostatecznie zdecydowałem, że prawdopodobnie mogę zrobić więcej w prawdziwym świecie, pracując dla przemysłu, niż w środowisku akademickim.
Nie spotkałem się z otwartą wrogością, to raczej problem bycia ignorowanym. Więc nawet zanim pojawił się łatwy powód do odrzucenia mojej pracy, innymi słowy, zanim zacząłem brać pieniądze z branży, byłem ignorowany przez moich kolegów. Publikowałem na ten temat i uważałem, że jest to naprawdę istotne i ważne. Kontaktowałem się z innymi naukowcami, próbując nawiązać współpracę, ale to nigdy nie prowadziło do niczego. Nie udało mi się uzyskać produktywnego zaangażowania. Pod pewnymi względami niewiele się zmieniło.
Nie możemy rozmawiać o Ameryce, nie rozmawiając o polityce. Widzieliśmy ogromne cięcia NIH ze strony Białego Domu. Czy uważasz, że będzie to miało wpływ na zdolność NIH do ustalania narracji akademickiej, tak jak to opisałeś? A jeśli tak się stanie, kto wkroczy do akcji, by wyznaczyć narrację?
Nie zagłębiając się zbytnio w politykę, jest to prawie irytujące, że stało się to kwestią upolitycznioną i spolaryzowaną. Byłoby lepiej, gdyby NIH nigdy nie miał tak wysokich stawek pośrednich. Zapewniłoby to bardziej wyrównane szanse pod względem zachęt do pozyskiwania grantów. Biorąc pod uwagę, że obecnie są one wysokie, zasadniczo popieram ich ponowne obniżenie, ale uważam, że należy to zrobić we właściwy sposób. Nie sądzę, by nagłe cięcia były dla kogokolwiek pomocne.
To prowadzi do pytania, kto wypełni tę lukę? I inni fundatorzy akademiccy: Bloomberg, American Lung Association, American Cancer Society, wszyscy mają ten sam punkt widzenia na e-papierosy. Więc jeśli nie wkroczy inny duży fundator, nie rozwiąże to stanu nauki.
Arielle jest pracownikiem firmy Pinney Associates, Inc, która konsultuje się z Juul Labs w sprawie produktów zawierających opary nikotyny w celu przyspieszenia redukcji szkód związanych z paleniem tytoniu. Indywidualnie świadczy również usługi konsultingowe w zakresie nauk behawioralnych dla Centrum Doskonałości na rzecz Przyspieszenia Redukcji Szkód (CoEHAR), które otrzymało fundusze od Global Action to End Smoking (GA). Fundatorzy ci nie odegrali żadnej roli w tym wywiadzie.
