Unia Europejska (UE) stoi w obliczu narastającego sprzeciwu wobec propozycji nałożenia nowych, szeroko zakrojonych podatków na bezpieczniejsze produkty nikotynowe.
Zwolennicy ostrzegają, że środki te podważyłyby cele w zakresie zdrowia publicznego, skłoniłyby ludzi do powrotu do palenia i zignorowałyby dowody naukowe dotyczące ograniczenia szkodliwości tytoniu.
Opublikowana w lipcu przez Komisję Europejską rewizja dyrektywy w sprawie akcyzy na wyroby tytoniowe przewiduje minimalne podatki w wysokości 40% na e-liquidy do waporyzacji, 50% na saszetki z nikotyną i bezprecedensowe 55% na patyczki do podgrzewanych wyrobów tytoniowych. Kraje będą miały swobodę ustalania jeszcze wyższych stawek.
„Propozycje te praktycznie uniemożliwią osiągnięcie i tak już ambitnego celu” – powiedział Damian Sweeney z European Tobacco Harm Reduction Advocates (ETHRA).
UE zobowiązała się do osiągnięcia statusu „wolnej od dymu tytoniowego”, zdefiniowanego jako wskaźnik palenia poniżej pięciu procent, do 2040 roku. Jednak biorąc pod uwagę, że 24% dorosłych wciąż pali, a liczba zgonów związanych z paleniem tytoniu sięga niemal 700 000 rocznie, eksperci już wątpią w osiągnięcie tego celu. Niektóre analizy sugerują, że cel zostanie osiągnięty dopiero w 2100 roku.
Usunięcie zachęty do rzucenia palenia
Sweeney i inni zwolennicy twierdzą, że wysokie podatki na bezpieczniejsze produkty nikotynowe pogorszą sytuację, usuwając zachętę dla palaczy do przejścia na bezpieczniejsze alternatywy.
W liście skierowanym do UE, ETHRA ostrzegła, że propozycje te „zniechęcą” do zmiany i zaryzykują powrót do papierosów.
W międzyczasie Komisja dąży jednocześnie do podniesienia podatków od papierosów o 139%. Podczas gdy wyższe podatki od papierosów mogą zachęcać do rzucenia palenia, zwolennicy redukcji szkód twierdzą, że równoległe podwyżki bezpieczniejszych alternatyw osłabiają ich wpływ.
„Produkty nikotynowe o niższym ryzyku są już niedostępne dla wielu osób, co ogranicza możliwość zachęcania palaczy do zmiany” – powiedziała Adriana Curado, ekspert ds. redukcji szkód i badaczka z Lizbony.
Zastrzeżenia państw członkowskich
Portugalia niedawno oficjalnie oświadczyła, że ma „zastrzeżenia” do planu, podkreślając, że „mniej szkodliwe formy palenia [sic] powinny podlegać niższym podatkom, aby zachęcić palaczy do zmiany nałogu”.
Inne państwa członkowskie, w tym Grecja, Włochy, Rumunia i Szwecja również wyraziły swój sprzeciw. Szwecja, która jest na skraju osiągnięcia statusu kraju wolnego od dymu tytoniowego dzięki powszechnemu stosowaniu snusu i woreczków nikotynowych, określiła propozycję jako „całkowicie nie do przyjęcia”.
Przeciwnicy są również zaniepokojeni komunikatami używanymi do uzasadnienia podwyżek podatków. Europejski komisarz ds. zdrowia i dobrostanu zwierząt Oliver Varhelyi stwierdził niedawno, że nowe produkty nikotynowe stanowią zagrożenie dla zdrowia „porównywalne z tradycyjnymi”.
„Niestety, i prawdopodobnie w celu uzasadnienia „nalotu podatkowego” na produkty ograniczające szkodliwość tytoniu, urzędnicy UE publicznie wydali oświadczenia, że ryzyko związane z tymi produktami jest porównywalne z papierosami tytoniowymi” – powiedział dr Konstantinos Farsalinos, kardiolog i badacz w Grecji.
„Niepokojące jest to, że takie komunikaty nie tylko odbiegają od zasady polityki zdrowia publicznego opartej na dowodach, ale także przyczyniają się do powszechnego błędnego postrzegania, które już istnieje wśród obywateli”.
Przedkładanie przychodów nad zdrowie
W związku z tym, że Komisja zaproponowała również przekierowanie 15% wpływów z podatku od wyrobów tytoniowych bezpośrednio do budżetu UE – potencjalnie zapewniając jedną piątą jej dochodów – krytycy sugerują, że blok przedkłada dochody nad zdrowie.
Zanim propozycja ta stanie się obowiązującym prawem, czeka ją długa droga. Wymagałaby ona zatwierdzenia zarówno przez Radę UE, jak i Parlament, a także jednomyślnego poparcia ze strony wszystkich 27 państw członkowskich. Głosowania nie należy spodziewać się przed 2027 rokiem.
Sweeney nie ma jednak wątpliwości, że stawka nie może być wyższa. „Propozycje te sprawią, że i tak już ambitny cel stanie się praktycznie niemożliwy do osiągnięcia”, powiedział, podkreślając, że UE musi zamiast tego promować powszechny dostęp do bezpieczniejszych produktów nikotynowych, jeśli chce ratować życie.
