Skip to content Skip to footer
Vaping Man

Eksperci twierdzą, że badania laboratoryjne dotyczące biernego wapowania nie są zgodne z rzeczywistą ekspozycją.

  • Eksperci twierdzą, że badania laboratoryjne dotyczące „biernego wapowania” nie odzwierciedlają tego, co osoby postronne faktycznie wdychają w prawdziwym życiu.
  • W eksperymencie wykorzystano maszynę do pompowania aerozolu vape do małej, szczelnej komory, co według krytyków może wyolbrzymiać poziomy ekspozycji.
  • Roberto A. Sussman twierdzi, że osoby postronne wdychają opary wydychane przez ludzi, a nie świeżo wygenerowany aerozol z urządzenia.
  • Kwestionuje on również to, czy testowane substancje smakowe są reprezentatywne dla większości waporyzatorów nikotynowych.

Niedawne badanie laboratoryjne badające, jak emisje vape zmieniają się w czasie w pomieszczeniach, zostało przytoczone jako dowód na potencjalne ryzyko związane z „biernym wapowaniem”. Eksperci twierdzą jednak, że konfiguracja eksperymentalna nie odzwierciedla tego, jak vaping odbywa się w codziennym środowisku i może zawyżać narażenie osób postronnych.

Badanie „Chemical Transformation of Vaping Emissions under Indoor Atmospheric Aging Processes” przeprowadzone przez Linhui Tian, Wonsik Woo i Ying-Hsuan Lin zostało opublikowane w czasopiśmie Chemical Research in Toxicology w 2025 roku. Zbadano, jak zachowują się aerozole vape, gdy są pozostawione do „starzenia się” w powietrzu w pomieszczeniach, w tym w powietrzu zawierającym ozon (O₃).

Roberto A. Sussman, badacz z Narodowego Uniwersytetu Autonomicznego w Meksyku (UNAM), twierdzi, że eksperyment został przeprowadzony kompetentnie, ale twierdzi, że jego wnioski nie powinny być stosowane do biernego wapowania w świecie rzeczywistym.

Opisuje go jako „interesujący i prawidłowo przeprowadzony eksperyment”, ale dodaje, że „jego wyniki nie mają znaczenia dla oceny ryzyka narażenia osób postronnych na aerozole waporyzacyjne w środowisku”.

Co zrobili badacze

W badaniu aerozole były generowane przy użyciu maszyny do waporyzacji, a nie przez człowieka. Urządzenie wytwarzało parę z różnych płynnych preparatów i wtryskiwało ją do szczelnej komory o objętości 2 metrów sześciennych – mniej więcej porównywalnej z bardzo małą budką telefoniczną.

Przetestowano trzy rodzaje płynów: podstawową mieszaninę rozpuszczalników glikolu propylenowego i gliceryny roślinnej (PG/VG), tę samą mieszaninę z dodatkiem terpenów (aromatycznych związków chemicznych, takich jak α-pinen lub geraniol) oraz komercyjną mieszaninę opisaną jako zawierającą związki chemiczne podobne do terpenów.

Badacze porównali „świeży” aerozol w czystym powietrzu ze „starzejącym się” aerozolem w powietrzu zawierającym ozon. Według Sussmana, w artykule istnieje pewna niejasność co do tego, jak długo aerozole pozostawały w komorze, zauważając: „Sądząc po tabeli S2, warunek starzenia obejmował 30 minut, ale rysunki 1A i 1B pokazują aerozole stojące przez dwie godziny”.

Co zawiera raport z badania

Jak podsumował Sussman, autorzy mierzyli wielkość i stężenie cząstek w różnych warunkach. Stwierdzili oni, że narażenie na działanie ozonu zwiększyło tworzenie się ultradrobnych cząstek, gdy obecne były terpeny, podczas gdy aerozole wykonane wyłącznie z PG/VG nie uległy podobnym zmianom.

Autorzy donieśli również, że „starzejące się” aerozole wykazywały niższe stężenie progowe dla toksyczności in vitro, jednocześnie zauważając, że utlenianie terpenów we wtórnych aerozolach organicznych jest już znane z wywoływania stresu oksydacyjnego.

Na podstawie tych ustaleń w artykule stwierdzono, że terpeny odgrywają ważną rolę w emisjach vape i zasugerowano środki mające na celu zmniejszenie biernej ekspozycji, w tym wyznaczone obszary waporyzacji i lepszą wentylację.

Dlaczego krytycy twierdzą, że nie jest to „bierna waporyzacja”?

Głównym zarzutem Sussmana jest to, że w badaniu nie sprawdzono, na co faktycznie narażone są osoby postronne.

„Autorzy nie badali środowiskowych aerozoli e-papierosów, ale aerozole laboratoryjne w nierealistycznych ramach oderwanych od rzeczywistego użytkowania urządzeń” – powiedział.

W codziennym otoczeniu osoby postronne są narażone na to, co osoba wydycha po wapowaniu, a nie na świeżo wygenerowany aerozol prosto z urządzenia. Sussman twierdzi, że ta różnica jest kluczowa. „Aerozol z e-papierosów generowany maszynowo może być odpowiednim zamiennikiem dla wdychanego (tj. aktywnego) aerozolu, ale nie dla środowiskowych aerozoli vape wydychanych przez użytkowników” – powiedział.

Podkreśla on, że ludzkie ciało zatrzymuje znaczną część wdychanych substancji. Według danych, które przytacza, użytkownicy zatrzymują „94% nikotyny, 92% PG, 86% VG” i „97% aldehydów”. W rezultacie to, co jest wydychane do otaczającego powietrza, jest znacznie mniej skoncentrowane i różni się chemicznie od tego, co produkuje maszyna.

Problem z niewielką, zamkniętą przestrzenią

Kolejna kluczowa krytyka dotyczy wielkości komory testowej. Sussman twierdzi, że obudowa o pojemności 2 m³ nie reprezentuje rzeczywistych przestrzeni wewnętrznych, w których zwykle występuje waporyzacja. „Mała kabina telefoniczna o pojemności 2 m³ jest całkowicie niereprezentatywna dla rzeczywistej objętości pomieszczenia, w którym użytkownicy e-papierosów normalnie zaciągają się” – powiedział.

Wstrzyknięcie aerozolu do tak małej, zamkniętej przestrzeni może wytworzyć stężenia znacznie wyższe niż te występujące w domach, biurach lub miejscach publicznych. Sussman twierdzi, że takie podejście może prowadzić do „sztucznie dużych stężeń”, które mogą być o rzędy wielkości wyższe niż w bardziej realistycznych środowiskach wewnętrznych, nawet w małym biurze.

Czy smaki są reprezentatywne?

Sussman kwestionuje również, czy skupienie się w badaniu na terpenach odzwierciedla typowe waporyzatory nikotynowe. Zauważa, że najsilniejsze efekty zgłoszone przez autorów były związane z reakcjami ozonowymi obejmującymi aromaty terpenowe.

„Kolejnym problemem jest wykorzystanie przez autorów związków terpenowych jako jedynych substancji aromatycznych” – powiedział. Podczas gdy związki chemiczne podobne do terpenów mogą być obecne w płynach nikotynowych, twierdzi on, że zwykle pojawiają się one wraz z wieloma innymi związkami smakowymi. Używanie samych terpenów w stosunkowo wysokich stężeniach może być bardziej odpowiednie dla niektórych produktów z konopi indyjskich niż dla większości waporyzatorów nikotynowych.

Szersza debata na temat realizmu laboratoryjnego

Krytyka Sussmana jest zgodna z obawami podniesionymi w innych badaniach dotyczących metod laboratoryjnych stosowanych do oceny narażenia na vape. W przeglądzie z 2025 roku opublikowanym w Contributions to Tobacco & Nicotine Research, Sébastien Soulet i Roberto A. Sussmann argumentowali, że niektóre badania laboratoryjne generują aerozole w warunkach, które nie odzwierciedlają użytkowania przez konsumentów, potencjalnie wytwarzając przegrzane, bogate w aldehydy opary, które użytkownicy mogliby uznać za nieprzyjemne i unikać.

Podsumowując, krytyka ta nie podważa faktu, że w pewnych warunkach w aerozolach vape mogą zachodzić zmiany chemiczne. Zamiast tego kwestionują one, czy eksperymenty przeprowadzone w małych zamkniętych komorach z aerozolem generowanym maszynowo mogą rzetelnie informować o dyskusjach na temat narażenia na „bierne wapowanie” w świecie rzeczywistym.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać nowe posty na blogu
, porady i zdjęcia.

Fix the flaw before it’s law.

X