W środę przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała posłom do Parlamentu Europejskiego o tym, jak „zbulwersowała” ją „dezinformacja, która zagraża globalnemu postępowi we wszystkim, od odry po polio”.
„Potrzebujemy większych możliwości monitorowania i wykrywania manipulacji informacjami i dezinformacji” – oświadczyła. Być może powinna zacząć od własnego komisarza ds. zdrowia Olivera Varhelyi.
W maju informowaliśmy o oświadczeniu Varhelyi, że „nowe produkty nikotynowe” stanowią zagrożenie dla zdrowia „porównywalne z paleniem”. Stwierdzenie to wywołało oburzenie wśród społeczności naukowej, z której 83 osoby napisały do komisarza w proteście.
„Stanowisko to jest nie tylko znaczącym odejściem od fundamentalnej zasady zdrowia publicznego opartego na dowodach, ale także podważa istotne zobowiązania Komisji Europejskiej w zakresie prawodawstwa opartego na danych i zwalczania dezinformacji”, napisali eksperci, zachowując poziom dyplomatycznej powściągliwości w swoim języku, do którego ta strona nie jest zdolna.
Wielu z nas zastanawiało się, czy ta wypowiedź nie była po prostu zmyłką Varhelyi’ego. To ten sam człowiek, który w następstwie ataków Hamasu na Izrael z 7 października fałszywie ogłosił, że UE natychmiast zawiesza wszelką pomoc humanitarną dla Palestyny. W następnym tygodniu Komisja wycofała się z tych komentarzy, a jej główny rzecznik musiał wyjaśnić przed kamerą, że „ogłoszenie… nie było poprzedzone konsultacjami z żadnym członkiem Kolegium, ok? To musi być absolutnie jasne”.
Trzej posłowie do Parlamentu Europejskiego pomyśleli więc, że to sprawdzą i zadali formalne pytanie komisarzowi. W środę otrzymaliśmy odpowiedź.
W niezwykle prostym oświadczeniu Varheyli odpowiedział, że oświadczenie „jest oficjalnym stanowiskiem Komisji”. Odpowiedzi na pisemne pytania posłów do PE przechodzą przez wielowarstwowy proces zatwierdzania.
Jeszcze dziwniejszy był przeciek do EurActiv od urzędnika Komisji następnego dnia, mówiący, że organ wykonawczy UE planuje badanie wpływu wapowania na zdrowie. Dziwna sprawa, gdy najwyraźniej ma się już oficjalne stanowisko w tej sprawie. Można się zastanawiać, na ile niezależne może być takie badanie w tych okolicznościach.
A potem pojawił się wgląd w to, dlaczego Komisja chce opodatkować bezpieczniejsze produkty. W kolejnym szokująco dosadnym oświadczeniu skierowanym do tych samych posłów do PE, władze wykonawcze UE stwierdziły, że wyższy podatek „pomoże zmniejszyć ich atrakcyjność jako substytutów tytoniu”.
Tak. Komisja właśnie powiedziała, że nie chce, aby palacze przechodzili na bezpieczniejsze alternatywy. A ruch prohibicyjny im kibicuje. Tabaknee, jeden z bardziej wojowniczych holenderskich lobbystów antynikotynowych, wyraźnie o to prosi: „rządy powinny najpierw wyrównać efektywne obciążenie podatkowe różnych wyrobów tytoniowych w jak największym stopniu… porównywalne obciążenie podatkowe powinno uniemożliwić użytkownikom zmianę jednego produktu na inny”.
Varhelyi stanie przed członkami Komisji Zdrowia Parlamentu Europejskiego 25 września.
Eksperci ds. zdrowia publicznego – ci, którzy faktycznie dbają o to, co dzieje się z palaczami – są zbulwersowani. „Zamykanie ratującej życie drogi ucieczki, którą palacze mogą mieć w saszetkach z nikotyną i e-papierosach, jest trochę jak zamykanie drzwi do wyjścia przeciwpożarowego, ponieważ stopnie mogą być śliskie”, powiedział dr Karl Erik Lund, starszy badacz w Norweskim Instytucie Zdrowia Publicznego.
Przypuszczam, że musimy to powtórzyć: nikt poważnie nie wierzy, że vaping, podgrzewany tytoń i woreczki nikotynowe są tak samo ryzykowne jak palenie. Vape’y istnieją już od 20 lat i nikt nie może wskazać potwierdzonego przypadku śmierci kogokolwiek z powodu używania legalnego, regulowanego produktu. Nie chce mi się sprawdzać, ile osób zmarło z powodu palenia w tym samym okresie, ale można śmiało powiedzieć, że liczba ta jest większa od zera.
Nigdy też nie było przypadku płuc popcornowych spowodowanych wapowaniem, jak twierdził komisarz przed Parlamentem.
Rząd brytyjski, amerykańska FDA, rząd francuski, rząd niemiecki, prawie każdy porównawczy artykuł naukowy, jaki kiedykolwiek napisano na ten temat, dochodzą do tego samego wniosku: to dym powoduje szkody, a ani vapes, ani woreczki nie wytwarzają dymu.
To nie jest kwestia opinii. Możemy debatować, czy redukcja szkód jest dobrą polityką, ale względne ryzyko związane z paleniem, wapowaniem i woreczkami jest ustaloną nauką. Podobnie jak skuteczność szczepionek w zwalczaniu odry i polio.
„Mówienie skandalicznie błędnych rzeczy w ważnych kwestiach zdrowia publicznego nie zmienia nauki” – powiedział David Sweanor z Centrum Zdrowia, Prawa, Polityki i Etyki na Uniwersytecie Ottowa. „Ale zmienia postrzeganie przez opinię publiczną wiarygodności władz UE”.
„Widząc, jak brak zaufania do organów służby zdrowia doprowadził do tego, że ideolodzy antyszczepionkowi zajęli ważne stanowiska w Stanach Zjednoczonych, powinniśmy raczej postrzegać to jako przestrogę niż instrukcję obsługi”.
Derek Yach, były pracownik WHO, który specjalizuje się w chorobach niezakaźnych, był równie dosadny, nazywając oświadczenie Komisji „odpowiednikiem oświadczeń [amerykańskiego sekretarza Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej] RFK Jr o zagrożeniach związanych ze szczepionkami”.
„Oba ignorują ugruntowaną naukę”, kontynuował. „Oba podważą zdrowie milionów ludzi, którzy chcą obniżyć ryzyko dla zdrowia. To głęboko niepokojące, że wiodące organy ds. zdrowia po obu stronach Atlantyku podważają zdrowie publiczne, aby wspierać populistyczne żądania”.
Ale ci, którzy twierdzą, że prowadzą kampanię na rzecz zdrowia publicznego i którzy często są zaniepokojeni tego rodzaju dezinformacją, jeśli chodzi o szczepionki, nic nie powiedzieli. Europejski Sojusz na rzecz Zdrowia Publicznego z zadowoleniem przyjął oświadczenie von der Leyen w sprawie walki z dezinformacją na temat szczepionek, ale nie powiedział nic na temat aktywnej dezinformacji na temat nikotyny pochodzącej z biura Olivera Varhelyi. Są zbyt zajęci walką o odzyskanie dotacji, które właśnie odebrał im departament Varheyli.
„Demokracja staje się rzeczywistością tylko wtedy, gdy głosy ludzi są słyszane”, powiedzieli w oświadczeniu po środowym wystąpieniu von der Leyen, „… i gdy kształtowanie polityki opiera się na uczestnictwie i odpowiedzialności”.
Dobrze, więc jeśli rolą EPHA jako części społeczeństwa obywatelskiego jest zapewnienie odpowiedzialności, to gdzie jest ich oświadczenie w sprawie rażących kłamstw pochodzących z Komisji w sprawie bezpieczniejszych produktów nikotynowych? A jeśli nie zamierzają zapewnić odpowiedzialności, gdy komisarz kłamie na temat nauki z panelu komisji parlamentarnej, to dlaczego ktokolwiek miałby ich finansować?
Nauka nie dba o to, czy twoja opinia jest ulubieńcem społeczności zdrowia publicznego – jak skuteczność szczepień przeciwko polio – czy przedmiotem jej gniewu, jak fakt, że vaping i woreczki nikotynowe są znacznie bezpieczniejsze niż palenie. Jeśli twierdzisz, że podążasz za nauką, a następnie stanowczo jej zaprzeczasz z pozycji autorytetu, gdy pasuje to do twojego programu politycznego, to szerzysz dezinformację. Jeśli zrobisz to raz, to dlaczego ktokolwiek miałby ci ufać w czymkolwiek innym?
