Z najnowszych danych wynika, że prawie co piąty dorosły, który próbował rzucić vapowanie za pomocą konkretnej metody, sięgnął po papierosy, co budzi obawy, że niejasności dotyczące względnego ryzyka mogą skłaniać niektóre osoby do sięgania po produkt bardziej szkodliwy.
Wyniki te pochodzą z badania „2026 Smokefree GB” przeprowadzonego przez organizację Action on Smoking and Health; badanie to zostało zrealizowane online przez firmę YouGov wśród 13 259 osób dorosłych w okresie od lutego do marca.
Spośród 940 osób, które kiedykolwiek korzystały z e-papierosów i próbowały rzucić palenie, stosując konkretną metodę, 19 procent stwierdziło, że jako środek wspomagający rzucenie palenia używało papierosów. Palenie papierosów było drugą najczęściej wymienianą metodą, zaraz po terapii zastępczej nikotyną, takiej jak plastry lub gumy, z której korzystało 31 procent respondentów.
Z pomocy lekarza pierwszego kontaktu, apteki lub poradni ds. rzucania e-papierosów skorzystało 9 procent osób, podczas gdy 7 procent skorzystało z aplikacji, a taki sam odsetek wypróbował leki na receptę.
Około trzech czwartych osób, które kiedykolwiek korzystały z e-papierosów, próbowało rzucić ten nałóg, w porównaniu z 36 procentami osób obecnie korzystających z e-papierosów. Większość osób, które próbowały rzucić ten nałóg – 63 procent – zrobiła to bez stosowania konkretnej metody.
Postrzeganie ryzyka związanego z paleniem papierosów
Prawdopodobieństwo sięgania po papierosy znacznie się różniło w zależności od tego, jak respondenci oceniali względne ryzyko związane z paleniem papierosów i używaniem e-papierosów.
Wśród osób, które uważały, że vapowanie jest bardziej szkodliwe niż palenie papierosów, 33 procent sięgało po papierosy, próbując rzucić vapowanie. Dla porównania odsetek ten wynosił 20 procent wśród osób, które uznawały te produkty za równie szkodliwe, oraz 14 procent wśród osób, które uważały, że vapowanie jest mniej szkodliwe.
Badanie wskazuje na związek między przekonaniami ludzi a ich wyborami, ale nie dowodzi, że to właśnie błędne przekonania bezpośrednio skłoniły ich do sięgania po papierosy.
„Niepokojące jest to, że postrzeganie e-papierosów przez społeczeństwo tak bardzo odbiega obecnie od faktów” – powiedziała Hazel Cheeseman, dyrektor generalna organizacji ASH.
„Dla palaczy te błędne przekonania mają realne konsekwencje. Jeśli ktoś uważa, że vapowanie jest równie szkodliwe jak palenie, jest mniej skłonny do korzystania z niego w celu rzucenia palenia, a bardziej skłonny do zaprzestania vapowania i powrotu do papierosów. Oba te scenariusze są znacznie gorsze dla jego zdrowia”.
Z szerszego badania wynika, że 54 procent dorosłych i 52 procent obecnych palaczy uważało, iż używanie e-papierosów jest co najmniej tak samo szkodliwe jak palenie papierosów. Wśród palaczy, którzy nigdy nie próbowali e-papierosów, odsetek ten wzrósł do 61 procent. Mniej niż trzech na dziesięciu palaczy prawidłowo uznało, że używanie e-papierosów jest mniej szkodliwe.
Dziesięć lat temu około jedna czwarta dorosłych uważała, że używanie e-papierosów jest równie szkodliwe lub bardziej szkodliwe niż palenie papierosów.
Miliony osób korzystały z e-papierosów, aby rzucić palenie
Wyniki te pokrywają się z dowodami wskazującymi, że używanie e-papierosów odegrało znaczącą rolę w pomaganiu dorosłym w rzuceniu palenia papierosów.
Obecnie w Wielkiej Brytanii około 5,5 miliona dorosłych korzysta z e-papierosów, w tym około 3,3 miliona byłych palaczy. Spośród dorosłych, którzy rzucili palenie w ciągu ostatnich pięciu lat, 58 procent stwierdziło, że podczas próby rzucenia palenia korzystało z e-papierosów, co stanowi około 2,5 miliona osób.
Codzienne używanie e-papierosów wyprzedziło obecnie codzienne palenie tytoniu wśród dorosłych Brytyjczyków. Odsetek osób używających e-papierosów codziennie wzrósł z 4,5 procent w 2020 roku do 7,8 procent w 2026 roku, podczas gdy odsetek osób palących codziennie spadł z 9,7 procent do 6,6 procent.
W wyniku szeroko zakrojonego przeglądu dowodów naukowych przeprowadzonego przez King’s College London stwierdzono, że korzystanie z e-papierosów naraża użytkowników na znacznie mniejszą ilość szkodliwych substancji niż palenie tradycyjnych papierosów i wiąże się jedynie z niewielką częścią zagrożeń w perspektywie krótko- i średnioterminowej.
Naukowcy podkreślili, że używanie e-papierosów nie jest całkowicie pozbawione ryzyka, zwłaszcza w przypadku dzieci i osób, które nigdy nie paliły.
Rozważane są nowe ograniczenia dotyczące e-papierosów
Wyniki te pojawiają się w momencie, gdy rząd Wielkiej Brytanii rozważa wprowadzenie dalszych ograniczeń na mocy ustawy o tytoniu i e-papierosach, która weszła w życie w kwietniu.
W ramach ogólnokrajowych konsultacji rozpoczętych 10 lipca zaproponowano wprowadzenie jednolitych opakowań dla produktów do wapowania, ograniczenia dotyczące opisów smaków, restrykcje dotyczące kolorystyki i oznakowania urządzeń oraz przepisy nakazujące ukrywanie tych produktów w sklepach. Rząd twierdzi, że środki te mają na celu zmniejszenie atrakcyjności wapowania dla dzieci.
Organizacja Cancer Research UK popiera regulacje mające na celu ograniczenie popularności e-papierosów wśród dzieci i osób niepalących, przy jednoczesnym zachowaniu ich roli jako środka wspomagającego rzucanie palenia przez osoby dorosłe. Organizacja twierdzi, że aktualne dane wskazują, iż legalne e-papierosy są znacznie mniej szkodliwe niż papierosy tradycyjne i mogą pomóc w rzuceniu palenia, choć ich długoterminowe skutki pozostają niejasne.
Cheeseman stwierdził, że przepisy powinny sprawić, by korzystanie z e-papierosów stało się mniej widoczne i mniej atrakcyjne dla dzieci, nie zacierając przy tym różnicy między korzystaniem z e-papierosów a paleniem tradycyjnych papierosów.
„Jeśli nie uda nam się zachować tej równowagi, ryzykujemy spowolnienie postępów w ograniczaniu palenia, które nadal pozostaje główną przyczyną zgonów, którym można zapobiec” – powiedziała.

