
Od lat nagłówki gazet ostrzegają, że wapowanie może powodować zawały serca, udary mózgu, choroby wątroby, raka, a teraz nawet przewlekłą chorobę nerek.
Twierdzenia te są często sensacyjne i szeroko rozpowszechniane. Gdy zostaną opublikowane w recenzowanych czasopismach, mogą wyglądać jak twarde fakty.
Jednak bliższe przyjrzenie się dowodom ujawnia bardziej skomplikowaną historię.
Niektóre z najbardziej alarmujących badań łączących waporyzatory z poważnymi chorobami zostały później wycofane. Inne nie zostały formalnie wycofane, ale zostały mocno zakwestionowane przez zewnętrznych badaczy, którzy twierdzą, że metody są tak słabe, że nie można ufać wnioskom. Oficjalne rejestry pokazują, że od 2020 r. wycofano co najmniej pięć dokumentów dotyczących ryzyka związanego z wapowaniem.
Nie oznacza to, że wapowanie jest wolne od ryzyka, ale oznacza to, że rosnąca liczba głośnych roszczeń okazała się opierać na chwiejnych podstawach.
Najnowszy punkt zapalny koncentruje się na artykule z 2025 roku opublikowanym w BMC Public Health, który donosi, że używanie waporyzatorów było powiązane z przewlekłą chorobą nerek (CKD) w sposób „zależny od dawki”. W badaniu przeanalizowano dane od 872 dorosłych osób i stwierdzono, że osoby, które wapują, miały „2,50-krotnie wyższe prawdopodobieństwo CKD” po uwzględnieniu różnych czynników.
Na pierwszy rzut oka wyniki wyglądają na ostateczne. Jednak w ciągu kilku tygodni od publikacji inni badacze zaczęli kwestionować, czy wynikom tym można w ogóle ufać.
Badanie pod mikroskopem
Arielle Selya, naukowiec behawioralny, która spędziła lata analizując badania nad wapowaniem, powiedziała, że ona i jej koledzy od razu byli sceptyczni. Podjęli próbę powtórzenia badania przy użyciu tego samego publicznie dostępnego zbioru danych – ale twierdzą, że nie byli w stanie odtworzyć nawet najbardziej podstawowych liczb.
W oficjalnym liście do czasopisma napisali, że „nie byli w stanie nawet w przybliżeniu powtórzyć najbardziej podstawowych liczb” podanych w artykule. Oryginalne badanie zidentyfikowało 63 przypadki CKD wśród 188 użytkowników vape – około 34 procent. Zespół Selya znalazł tylko 17 przypadków w nieco większej próbie, co odpowiada 8,4%.
Ostrzegli, że analiza wydaje się obejmować „halucynacyjne przypadki CKD” i wezwali czasopismo do zweryfikowania danych lub wycofania artykułu. Na tym obawy się nie skończyły. Krytycy twierdzili, że w badaniu nie uwzględniono odpowiednio historii palenia – kluczowej kwestii w prawie wszystkich badaniach dotyczących waporyzacji i zdrowia.
Wciąż te same problemy
Według Selyi tego rodzaju problemy nie są niczym niezwykłym. „Trafiłeś w sedno” – powiedziała. „Spośród setek badań, które widziałem na temat używania e-papierosów i niektórych wyników zdrowotnych, zdecydowana większość ma co najmniej dwie krytyczne wady: nie w pełni uwzględnia historię palenia i nieznaną kierunkowość związku”.
Problem jest prosty, ale często pomijany. Większość osób wapujących to obecni lub byli palacze. Jeśli badanie nie uwzględni pełnej historii palenia – jak długo palili, ile i kiedy rzucili palenie – może to doprowadzić do przypisania chorób związanych z paleniem waporyzacji.
„W rezultacie za utrzymujące się lub trwające skutki palenia papierosów obwinia się wapowanie” – powiedział Selya.
Kolejną ważną kwestią jest czas. Wiele badań ma charakter przekrojowy, co oznacza, że dotyczą one osób w jednym punkcie czasowym. Utrudnia to określenie, co było pierwsze.
„W rzeczywistości w obecnej populacji jest bardziej prawdopodobne, że dana choroba związana z paleniem rozwinęła się na długo przed rozpoczęciem waporyzacji” – powiedziała.
Otwiera to drzwi do tego, co naukowcy nazywają odwrotną przyczynowością – gdzie ludzie zapadają na choroby związane z paleniem, przechodzą na vaping, ale dane są interpretowane odwrotnie.
Gdy błędne badania trafiają na pierwsze strony gazet
Clive Bates, wieloletni orędownik redukcji szkód wyrządzanych przez tytoń, twierdzi, że problemy te są dobrze znane – ale często ignorowane.
„U podstaw tego leży błąd konfirmacji” – powiedział. „Znajdują to, co chcą znaleźć, a jest na to wiele sposobów”.
Wskazuje on na znajomy schemat błędów: „mylenie korelacji z przyczynowością, ignorowanie historii palenia, odwrotna przyczynowość (gdy ludzie sięgają po waporyzatory, ponieważ są chorzy), przypisywanie waporyzatorom szkód, które pojawiły się, zanim dana osoba zaczęła wapować”.
Pomimo tych ograniczeń, badania nadal mogą generować nagłówki sugerujące, że wapowanie powoduje poważne choroby.
„Straszenie działa dobrze w mediach” – powiedział Bates. „Daje politykom poszukującym działań coś do zrobienia, co nie kosztuje zbyt wiele; daje naukowcom powód do istnienia i przyciąga fundusze”.
Wycofania są widocznym wierzchołkiem góry lodowej
Najbardziej widoczną oznaką problemów w badaniach jest liczba badań, które zostały formalnie wycofane.
W 2020 r. szeroko opisywany artykuł łączący waporyzację z atakami serca został wycofany po tym, jak okazało się, że wiele ataków serca w zbiorze danych miało miejsce, zanim uczestnicy zaczęli waporyzować.

Pod koniec 2022 r. badanie sugerujące wyższe ryzyko zachorowania na raka wśród użytkowników waporyzatorów zostało później wycofane z powodu obaw dotyczących metodologii i przetwarzania danych.
W 2023 r. wycofano artykuł łączący palenie i używanie vape z przewlekłą chorobą wątroby.
Niedawno badanie z 2022 r. łączące waporyzację z udarem zostało wycofane po tym, jak czasopismo zidentyfikowało „kilka poważnych błędów w analizie danych”, w tym „niemożliwe rozmiary próby” i niepewność co do tego, czy waporyzacja miała miejsce przed udarem.
A w 2026 r. systematyczny przegląd łączący waporyzację z rakiem został wycofany po tym, jak dochodzenie wykazało „wiele poważnych błędów, które w istotny sposób wpływają na wiarygodność ustaleń i wniosków”.
Przypadki te nie są identyczne, ale mają wspólny wątek: silne roszczenia, które nie przetrwały dokładniejszej analizy.
Selya twierdzi, że wycofania mogą tylko zarysować powierzchnię. „Niepokojące jest to, że niektóre z wycofanych artykułów nie były gorsze od setek podobnych artykułów, które nadal pozostają w rejestrze” – powiedziała.
Dlaczego korekty przychodzą za późno
Nawet jeśli wadliwe badania zostaną ostatecznie zakwestionowane, proces korekty jest powolny – często znacznie wolniejszy niż rozprzestrzenianie się pierwotnego twierdzenia.
„To zawsze zachęcające widzieć, jak zapis naukowy jest poprawiany w ten sposób” – powiedział Selya. „Ale… szkody często są już wyrządzone, zanim to się stanie”.
Bates zgadza się z tym. „Redaktorzy czasopism wydają się niezwykle niechętni do poprawiania lub wycofywania artykułów” – powiedział. „Może to zająć lata, ale zwykle w ogóle do tego nie dochodzi”.
W międzyczasie wczesne ustalenia mogą kształtować percepcję publiczną, relacje w mediach, a nawet decyzje polityczne. Bates powiedział: „Kłamstwo dociera do połowy świata, zanim prawda zdąży założyć spodnie”.
Jak mogłyby wyglądać lepsze badania
Selya twierdzi, że wiele problemów można rozwiązać za pomocą stosunkowo prostych ulepszeń w projektowaniu badań. Przekonuje ona, że badacze powinni uwzględniać skumulowaną historię palenia – a nie tylko to, czy ktoś jest obecnym czy byłym palaczem – i powinni analizować wyniki oddzielnie w zależności od statusu palenia.
„Jeśli e-papierosy mają przyczynowo-skutkowy wpływ na wynik zdrowotny, to powinien on być taki sam niezależnie od tego, czy dana osoba nigdy nie paliła, paliła wcześniej, czy pali obecnie” – powiedziała.
Wzywa również do uzyskania lepszych danych dotyczących czasu, w szczególności tego, czy choroba rozwinęła się przed czy po rozpoczęciu waporyzacji. „Być może nie zapobiegnie to każdemu rodzajowi stronniczości, ale rozwiązałoby większość problemów, które widzę co tydzień w nowej literaturze” – powiedziała.
Konsekwencje w świecie rzeczywistym
Stawka jest nie tylko akademicka. Selya twierdzi, że nieporozumienia dotyczące ryzyka związanego z wapowaniem są powszechne, nie tylko wśród opinii publicznej, ale także wśród pracowników służby zdrowia.
„Zdecydowana większość ogółu społeczeństwa, osób palących, a nawet pracowników służby zdrowia nie ma właściwego zrozumienia kontinuum szkodliwości wyrobów tytoniowych” – powiedziała.
Dodała, że błędne badania prawdopodobnie przyczyniły się do tego zamieszania. „Alarm dotyczący szkodliwości wapowania prawdopodobnie spowodował znacznie większe szkody, jeśli chodzi o odstraszanie osób palących od wypróbowania e-papierosów lub odstraszanie osób, które już wróciły do papierosów”.
Bates ma podobne zdanie. „Więcej osób będzie nadal palić, więcej osób powróci do palenia i więcej osób zacznie palić zamiast wapować” – powiedział. „Nic dobrego nie wynika z wprowadzania ludzi w błąd co do bezpieczniejszych alternatyw dla papierosów”.
System pod napięciem
Obaj eksperci twierdzą, że kwestia ta wykracza poza pojedyncze badania i dotyczy głębszych problemów w sposobie tworzenia i publikowania badań. Selya wskazuje na presję publikacyjną, ograniczenia danych i zachęty do finansowania, które nadają priorytet niektórym rodzajom wyników.
Bates dostrzega szerszy problem strukturalny. „… Jest to endemiczne zjawisko w badaniach, w których istnieje wymiar polityczny i potężne grupy interesu” – powiedział.
W dziedzinie, w której stawka jest wysoka, a dowody wciąż ewoluują, największe nagłówki nie zawsze opierają się na najsilniejszej nauce.
Ujawnienie: Arielle Selya jest pracownikiem Pinney Associates, która konsultuje się z Juul Labs w zakresie redukcji szkód wyrządzonych tytoniu. Pełni również funkcję doradcy naukowego Global Forum on Nicotine. Jej opinie tutaj są jej własnymi i nie odzwierciedlają opinii jej klientów ani pracodawców.

