Skip to content Skip to footer

82% Holendrów uważa, że prowadzenie kampanii w ramach konsultacji jest w porządku. Ruch na rzecz ograniczenia palenia tytoniu traktuje to z pogardą.

TabakNee, holenderska organizacja zajmująca się walką z paleniem, przez pierwszy tydzień czerwca określała narzędzie konsultacyjne „Clearing the Air” jako „manipulację”, umieszczając je w tym samym akapicie co firmy Philip Morris i British American Tobacco. Osiem dni później sondaż przeprowadzony wśród 602 dorosłych Holendrów wykazał, że 82% z nich uważa, iż właśnie to jest podstawowym prawem obywatela.

W artykule opublikowanym przez TabakNee 4 czerwca wymieniono trzy kampanie prowadzone przed upływem terminów konsultacji dotyczących nowelizacji dyrektyw TPD i TAD: plakatową kampanię „Your Voice Your Choice” firmy Philip Morris wraz z generatorem odpowiedzi opartym na sztucznej inteligencji, akcję „Share Your Voice” firmy BAT oraz narzędzie „Fix the Flaws” stworzone przez organizację Clearing the Air.

Wszystkie trzy narzędzia służą temu samemu celowi – pomagają użytkownikom przekształcić opinię w sformatowaną petycję do Brukseli za pomocą kilku kliknięć. Przed zamknięciem konsultacji 15. dnia wpłynęło ponad 70 000 odpowiedzi. Przeprowadzimy ich analizę , tak jak to zrobiliśmy w przypadku konsultacji podatkowych ( Hans już intensywnie pracuje nad danymi), ale wygląda na to, że przeważa zdecydowana większość opinii opowiadających się za bezpieczniejszymi produktami nikotynowymi.

Konkretnym zarzutem TabakNee wobec narzędzia firmy Philip Morris jest to, że spośród około pięćdziesięciu proponowanych opcji odpowiedzi tylko jedna opowiada się za zaostrzeniem przepisów – pozostałe czterdzieści dziewięć sprzeciwiają się tym czy innym ograniczeniom. Cytowana w artykule patolog płuc idzie jeszcze dalej: twierdzi, że nie jest to wcale neutralny udział obywateli, lecz kampania wpływowa przebrana za taki udział. Hans Snijder, który kieruje organizacją Hartstichting, nazwał całą sprawę „zorganizowaną kampanią lobbingową” prowadzoną przez branżę, która – jak (słusznie) twierdzi – zabija miliony ludzi rocznie.

I nie pozostało to tylko na poziomie retoryki. Grupa lekarzy i organizacji charytatywnych zajmujących się ochroną zdrowia złożyła skargę na plakaty firmy Philip Morris do holenderskiego organu nadzorującego reklamę, zgłosiła kampanię do urzędu ds. ochrony danych w związku z pytaniem ludzi o ich nawyki związane z paleniem, poinformowała o tym organ regulacyjny ds. bezpieczeństwa żywności i konsumentów oraz stanęła przed sklepem z e-papierosami w Utrechcie, aby osobiście zwrócić na to uwagę.

A teraz ankieta.

Poproszeni o wybór między dwoma stwierdzeniami dotyczącymi tego, co dzieje się w przypadku zgłaszania nowych projektów ustaw, 82% ankietowanych dorosłych Holendrów opowiedziało się za tym, zgodnie z którym każdy obywatel ma podstawowe prawo do bycia wysłuchanym, a szablon kampanii nigdy nie powinien unieważniać zgłoszenia danej osoby. Osiemnaście procent opowiedziało się za tym, by urzędnicy mogli odrzucić zgłoszenie, które w ich ocenie zostało sporządzone w ten sposób.

85% respondentów opowiedziało się za prawem do korzystania z szablonów, wytycznych lub zewnętrznej pomocy redakcyjnej przy opracowywaniu tekstów regulacyjnych UE, niezależnie od tego, czy pochodziły one od organizacji pozarządowej, przedsiębiorstwa czy organizacji charytatywnej.

A 60% respondentów stwierdziło, że decydenci powinni traktować wkłady wszystkich stron na równi, niezależnie od ich źródła – w rzeczywistym brzmieniu ankiety bezpośrednio zestawiono „organizacje pozarządowe działające przeciwko nikotynie” z „organizacjami branżowymi”, zanim komunikat prasowy CCC złagodził to sformułowanie na potrzeby holenderskich gazet, zastępując je ogólnym określeniem „organizacje non-profit kontra przedsiębiorstwa”. Ale sedno sprawy jest dość jasne. I właśnie z tym elementem argumentacja TabakNee nie może się pogodzić.

Sześćdziesiąt procent mieszkańców ich własnego kraju uważa, że zgłoszenia zebrane w ramach kampanii Hartstichting i Clearing the Air powinny być traktowane na równi. TabakNee traktuje jedną z nich jako przejaw zaangażowania obywatelskiego, a drugą jako kampanię manipulacyjną na tyle poważną, że wymaga złożenia skargi dotyczącej reklamy, skargi dotyczącej ochrony danych, zgłoszenia w sprawie bezpieczeństwa żywności oraz protestu przed sklepem. Obie te opinie nie mogą stanowić poglądu holenderskiej opinii publicznej, ponieważ właśnie przeprowadzono sondaż wśród Holendrów i nie jest to to, co oni myślą.

Hartstichting, KWF Kankerbestrijding i Longfonds – te same trzy organizacje charytatywne, które złożyły skargę do organu ds. bezpieczeństwa żywności – prowadzą własną wspólną kampanię pod nazwą „De Rookvrije Generatie”, lobbując na rzecz tych samych ograniczeń, które są obecnie rozważane w ramach konsultacji. Nikt z organizacji TabakNee nie nazywa tego manipulacją. Jeśli mobilizowanie ludzi w celu forsowania jednego punktu widzenia podczas konsultacji jest wykroczeniem, dlaczego zasady te nie mają zastosowania do obu stron?

I jak już wcześniej argumentowałem, niepowodzenie ruchu na rzecz ograniczenia palenia w zmobilizowaniu swoich zwolenników świadczy o tym, że tak naprawdę nie ma on żadnej bazy.

Zakaz stosowania bezpieczniejszych produktów nikotynowych ma bezpośredni wpływ na przeciętnego obywatela, jeśli ten korzysta z takich produktów. Większość pozostałych osób wzrusza ramionami, ponieważ nie dotyczy to ich bezpośrednio, więc nie jest to tak naprawdę ich problem. Większość osób w ankietach internetowych deklaruje poparcie dla „silnych” środków kontroli tytoniu – cokolwiek to oznacza – ale nie będzie walczyć o wprowadzenie zakazu, gdy przyjdzie do konkretów. Zrobią to natomiast ci, od których wymaga się ponoszenia kosztów. Powinno to być dość oczywiste.

Francesco Janse z CCC ujął to najlepiej: „Odpowiedzią na zorganizowane uczestnictwo jest przejrzystość, a nie cenzura”. TabakNee prawdopodobnie nie zgodziłoby się z tym, biorąc pod uwagę to, o co właśnie poprosiło trzy różne organy regulacyjne w sprawie PMI.

Nie podano żadnego marginesu błędu, opublikowano jedynie dane dotyczące płci i wieku, a stronę tę finansuje CCC, więc należy odpowiednio ocenić te dane. TabakNee może jednak nadal nazywać „Fix the Flaws” manipulacją. Osiemdziesiąt dwa procent mieszkańców ich własnego kraju właśnie pokazało im, co tak naprawdę oznacza prawo obywatela do bycia wysłuchanym. Inicjatywa „Fix the Flaws” nigdzie nie zniknie.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać nowe posty na blogu
, porady i zdjęcia.

Fix the flaw before it’s law.

X