Konsultant ds. rzucania palenia ostrzegł, że wprowadzany w Wielkiej Brytanii podatek od e-papierosów może spowodować, że placówki pomagające rzucić palenie w Anglii będą dostarczać mniej zestawów do e-papierosów lub zapewniać wsparcie palaczom przez krótszy czas.
Sairah Salim-Sartoni stwierdziła, że podatek od produktów do wapowania może spowodować wzrost kosztów ponoszonych przez lokalne służby zdrowia po jego wejściu w życie 1 października.
Podatek będzie wynosił 2,20 funta za każde 10 ml płynu do e-papierosów, niezależnie od tego, czy zawiera on nikotynę, czy nie. Podatek od wkładu o pojemności 2 ml wyniesie 44 pensów, natomiast za butelkę do uzupełniania o pojemności 10 ml zostanie naliczona pełna opłata w wysokości 2,20 funta.
Przemawiając podczas webinarium zorganizowanego przez Brytyjskie Stowarzyszenie Przemysłu Vapingowego, Salim-Sartoni ostrzegła, że wyższe koszty materiałów eksploatacyjnych do e-papierosów mogą ograniczyć zasięg programów finansowanych ze środków publicznych.
„Jeśli spojrzeć na program »Swap to Stop«, to będzie on poważnie zagrożony. Będzie poważnie zagrożony” – powiedziała.
„W końcu możemy rozdać te zestawy do e-papierosów. Pamiętam, jak w latach 2013 i 2014 marzyłem o takim dniu, a potem to się spełniło. Naprawdę się spełniło.”
Powiedziała, że dodatkowe koszty mogą sprawić, iż poszczególne wydziały będą miały mniej zestawów do rozdania, co rodzi pytania: „Kto wtedy otrzyma te zestawy? I ile im damy?”.
Zespoły ds. zdrowia publicznego zostały wezwane do oszacowania skutków
Program „Swap to Stop” został uruchomiony, aby zapewnić palaczom w Anglii bezpłatne zestawy startowe do e-papierosów oraz wsparcie w rzucaniu palenia papierosów.
W roku budżetowym 2026/27 środki przeznaczone na ten program zostały połączone z szerszą dotacją na rzecz zdrowia publicznego w Anglii wraz ze środkami przeznaczonymi na lokalne usługi pomocy w rzucaniu palenia.
Rząd przeznaczył 4,404 mld funtów dla władz lokalnych wyższego szczebla oraz samorządów jednolitych w Anglii w ramach dotacji na rzecz zdrowia publicznego, w tym 152,8 mln funtów w postaci środków przeznaczonych wyłącznie na walkę z paleniem. Dotacja obejmuje finansowanie lokalnych usług pomocy w rzucaniu palenia oraz programu „Swap to Stop”.
Salim-Sartoni powiedział, że niektóre wydziały zapewniają obecnie zapasy e-papierosów na cztery tygodnie, podczas gdy inne oferują wsparcie na dłuższy okres.
„W tej chwili przyznają cztery tygodnie. Niektórzy decydują się potem na dłuższy okres, ale niektóre wydziały przyznają po prostu cztery tygodnie” – powiedziała.
Wezwała ona ośrodki pomocy w rzucaniu palenia oraz zespoły ds. zdrowia publicznego do oceny, w jaki sposób ten podatek może wpłynąć na liczbę osób, którym mogą udzielić wsparcia.
„Nie byłoby złym pomysłem, gdyby ośrodki pomocy w rzucaniu palenia lub lokalne urzędy zdrowia publicznego faktycznie usiadły i zastanowiły się: »No dobrze, z punktu widzenia świadczonych przez nas usług, jaki to będzie miało wpływ?«” – powiedziała.
„A z punktu widzenia nierówności w zakresie zdrowia – nawet jeśli ludzie nie korzystają z naszych usług, ale udają się do jakiegokolwiek sklepu, by kupić jakiś produkt – jaki to będzie miało na nich wpływ? Proszę to wszystko wziąć pod uwagę”.
Powiedziała, że dane lokalne mogłyby pomóc Ministerstwu Skarbu w ocenie potencjalnego wpływu na nierówności w zakresie zdrowia oraz stanowić argument za bardziej stopniowym podejściem.
„Uważam, że powinny to być niewielkie, stopniowe zmiany” – powiedziała.
Salim-Sartoni zastanawiał się również, czy placówki zajmujące się pomocą w rzucaniu palenia są w wystarczającym stopniu świadome zbliżającej się podwyżki cen.
„Biorąc pod uwagę, że w całym kraju działa wiele ośrodków pomagających rzucić palenie, mogą o tym nie wiedzieć” – powiedziała.
„Muszę jednak to poddać w wątpliwość, ponieważ będą kupować te zestawy w sklepach detalicznych. Muszą zdawać sobie sprawę, że ich cena rośnie”.
Pytania dotyczące kosztów ponoszonych przez konsumentów
Ostrzeżenie to pojawiło się w związku z osobnymi obawami, że brytyjski urząd skarbowy (HM Revenue and Customs) mógł zaniżyć szacunki dotyczące ilości e-płynu zużywanej przez regularnych użytkowników e-papierosów, a tym samym wysokości podatku, jaki będą musieli zapłacić.
Dyrektor zarządzający Vape Club, Dan Marchant, powiedział, że w odpowiedzi HMRC na wniosek złożony na podstawie ustawy o wolności informacji podano średnie roczne zużycie na poziomie 617 ml na użytkownika e-papierosa, które – jak stwierdził – zostało wykorzystane w obliczeniach stanowiących podstawę ustalenia wysokości podatku. Odpowiada to około 11,9 ml tygodniowo lub 1,69 ml dziennie.
Marchant argumentował, że może to prowadzić do zaniżenia danych dotyczących zużycia wśród regularnych użytkowników. Organizacja Vape Club obliczyła, że po uwzględnieniu podatku VAT podatek ten mógłby oznaczać dodatkowy koszt w wysokości 5,28 funta tygodniowo lub około 275 funtów rocznie dla osoby zużywającej 20 ml e-płynu tygodniowo.
Przy zużyciu 40 ml tygodniowo dodatkowy koszt mógłby wynieść około 550 funtów rocznie.
Andy Wood, adwokat specjalizujący się w prawie podatkowym, ostrzegł również, że przedsiębiorstwa prawdopodobnie przeniosą znaczną część tych kosztów na klientów.
„Chociaż prawna odpowiedzialność za uiszczenie nowego podatku od produktów do wapowania spoczywa na przedsiębiorstwach, byłoby zaskakujące, gdyby znaczna część tych dodatkowych kosztów nie znalazła ostatecznie odzwierciedlenia w cenach detalicznych” – powiedział.
Rząd twierdzi, że podatek ten ma na celu sprawienie, by e-papierosy stały się mniej przystępne cenowo i mniej atrakcyjne dla młodzieży oraz osób niepalących, przy jednoczesnym zachowaniu zachęty finansowej dla palaczy do rezygnacji z papierosów.
Podatek od wyrobów tytoniowych wzrośnie równolegle z tymi zmianami, co ma na celu utrzymanie różnicy cenowej między produktami do wapowania a tradycyjnymi papierosami.
Urząd ds. Odpowiedzialności Budżetowej przewiduje, że podatek od e-papierosów przyniesie w roku 2026/27 około 200 milionów funtów, a do roku 2030/31 kwota ta wzrośnie do 600 milionów funtów.
Salim-Sartoni stwierdził, że Ministerstwo Skarbu powinno uwzględnić dane przedstawione przez instytucje zajmujące się zdrowiem publicznym, w tym lokalne oceny skutków, a także dane branżowe i konsumenckie, i argumentował, że podatek ten należy wprowadzać poprzez „niewielkie, stopniowe zmiany”.

