
UE słusznie wstydzi się swojego raportu oceniającego politykę nikotynową. Nawet jej własne organy nadzorcze się go wyparły.
Dwa lata temu pisałem o tym, że Komisja Europejska ukryła swoje własne dane dotyczące palenia tytoniu i zastanawiałem się, dlaczego mogła to zrobić. Tl;dr: ponieważ dane nie opowiadały historii, którą chcieli, aby opinia publiczna usłyszała.
Szybko do przodu do 2 kwietnia. To dzień przed długim weekendem wielkanocnym. Jestem na wakacjach u rodziny mojej żony w pobliżu ich miejsca zamieszkania w Madrycie. W rzeczywistości jest to coś, co Komisja nazywa „dniem rekonwalescencji”: jej pracownicy są domyślnie na wakacjach, ale mogą je odpracować, jeśli chcą, a w nagrodę otrzymują dzień wolny. Krótko mówiąc, jest to dobry dzień na pochowanie złych wiadomości.
Jakie złe wieści ukryli? Ich raport na temat tego, jak dobrze działa dyrektywa UE w sprawie wyrobów tytoniowych i jak planują uzasadnić kolejne zakazy.
Ludzie, którzy mnie znają, mówią mi, że tak właśnie działa DG SANTE, jeśli chodzi o ogłoszenia dotyczące spraw związanych z nikotyną: wypychają je na początku sezonu wakacyjnego, kiedy żaden ze zwykłych dziennikarzy nie jest w pobliżu, aby zadawać zbyt wiele pytań i mają nadzieję, że nikt nie zauważy, jak bzdurny jest ich produkt polityczny.
Pomijając nasze doniesienia o rażącej korupcji i samooszukiwaniu się, które miały miejsce przy tworzeniu raportu, taktyka ta w dużej mierze się powiodła. Szczerze mówiąc, mieliśmy szczęście, że pracowaliśmy nad ukończeniem naszego artykułu w momencie, gdy Komisja opublikowała raport z oceny.
Co więc ukrywają?
Na stronie 71 raportu znajduje się rzecz, którą Bruksela naprawdę chciała ukryć: negatywna opinia niejasnego organu zwanego Radą ds. Kontroli Regulacyjnej (RSB), wewnętrznego organu nadzorczego, który istnieje w celu nadzorowania jakości kształtowania polityki Komisji. Ale podczas gdy sam raport ewaluacyjny przynajmniej przyznał się do faktu, że raport nie został pobłogosławiony przez RSB, opinia samej RSB została utajniona.
Jest to niezwykłe: prawie wszystkie wnioski legislacyjne i raporty ewaluacyjne w dowolnym obszarze polityki są dostarczane wraz z opinią RSB. Jej brak w tym przypadku miał ostry zapach szczura.
Clearing the Air natychmiast złożyło wniosek o dostęp do dokumentów (unijny odpowiednik wolności informacji), domagając się między innymi dostępu do pełnego raportu. Będziemy na bieżąco informować o postępach w tej sprawie w nadchodzących tygodniach, ale Komisja najwyraźniej zdała sobie sprawę, że wstrzymywanie opinii RSB nie będzie stanowiskiem, które może utrzymać. I tak tydzień później (9 kwietnia) bardzo cicho zmienili stronę internetową, na której znajdował się raport z oceny, aby uwzględnić opinię RSB. I tak jak planowali, wydaje się, że nikt tego nie zauważył.
To dość oczywiste dlaczego.
Opinia RSB jest niezwykle szczerą krytyką raportu oceniającego. To dość niezwykłe, że raport z negatywną opinią RSB ujrzał światło dzienne (w rzeczywistości jest to sprzeczne z polityką Komisji w odniesieniu do wniosku legislacyjnego, ale w przypadku takiego raportu może to ujść na sucho).
Zazwyczaj, jeśli RSB odpowie „nie”, departament sporządzający raport musi odejść, wdrożyć swoje zalecenia i wrócić, aby ponownie poprosić o pozwolenie. Ale w tym przypadku, aby zadowolić RSB, należałoby zmienić cały charakter raportu i jego zalecenia polityczne, czego Komisja nigdy nie zrobi, ponieważ już podjęła decyzję.

Co nietypowe dla oficjalnej publikacji Komisji, nie można kopiować i wklejać tekstu w opublikowanym przez nią pliku PDF. Naprawdę nie chcą, aby ludzie powtarzali to, co RSB powiedział o tym potwornym raporcie na forum publicznym.
Prawdopodobnie najbardziej zaskakujący komentarz pojawia się pod koniec dwustronicowego raportu.
RSB zauważa, że „wnioski raportu dotyczące skuteczności… nie powinny wykraczać poza to, co jest poparte dowodami” i „powinny odzwierciedlać niepewność analizy dotyczącej wkładu przepisów w zmniejszenie rozpowszechnienia palenia… oraz wpływu nowych produktów na zdrowie” .
Pozwolę sobie przetłumaczyć to z oficjalnego języka UE na normalny angielski: „Twierdzicie, że wasze przepisy ograniczyły palenie i że nowe produkty są bardzo szkodliwe dla zdrowia, ale nie macie wystarczających dowodów, aby twierdzić, że którakolwiek z tych rzeczy”.
Przeczytałem znacznie więcej tego rodzaju raportów w ciągu piętnastu lat śledzenia instytucji UE i nie pamiętam oświadczenia tak potępiającego. A jednak, zamiast wziąć to pod uwagę, Komisja i tak naciskała i opublikowała te twierdzenia.
A co ze Szwecją?
UE ma tendencję do analizowania wskaźnika palenia na całym kontynencie, a nie w poszczególnych państwach członkowskich. Dzieje się tak dlatego, że gdyby miała zagłębić się w dane dotyczące poszczególnych krajów, nie miałaby innego wyboru, jak tylko zaakceptować fakt, że redukcja szkód działa. Według ostatnich danych Eurobarometru, najbardziej oszałamiające spadki liczby palaczy miały miejsce w Szwecji, Czechach i Grecji. Wszystkie kraje, które przyjęły redukcję szkód i konsekwentnie krytykują stanowisko Komisji.
Nie pozostało to niezauważone przez RSB. „Konkretne środki kontroli tytoniu w państwach członkowskich i ich wzajemne oddziaływanie z ogólną skutecznością ram na poziomie UE nie zostały wystarczająco przeanalizowane”, zauważono sucho. To mniej więcej tyle, ile można powiedzieć „ale dlaczego nie przyjrzeliście się Szwecji”?
„Raport powinien lepiej rozróżniać interwencję objętą oceną od innych czynników wpływających na zachowanie konsumentów”, RSB kontynuuje, „na przykład cena i zmieniające się preferencje konsumentów”.. Innymi słowy, Komisja nie powinna przypisywać spadku liczby palaczy swoim przepisom, nie analizując innych możliwych przyczyn, takich jak rezygnacja z palenia na rzecz bezpieczniejszych produktów.
Mógłbym wymieniać dalej, ale wszystko jest jasne.
O ile mi wiadomo, jest to jedyny artykuł, który opisuje reakcję RSB na raport z oceny. Tradycyjne media w brukselskiej bańce z radością opisały raport, a następnie zauważyły, że negatywna reakcja „nie jest zaskoczeniem” ze strony przemysłu. Oba media zarabiają znacznie więcej pieniędzy z płatnych subskrypcji od firm farmaceutycznych niż od dużych koncernów tytoniowych, więc wiedzą, po której stronie jest ich chleb.
Przy odrobinie szczęścia, ktoś tutaj w bańce to podchwyci. Na razie jednak machina zarządzania mediami Komisji wydaje się działać zgodnie z przeznaczeniem.

