Skip to content Skip to footer

Czy rok po wprowadzeniu zakazu sprzedaży jednorazowych e-papierosów Wielka Brytania ograniczyła ich używanie wśród młodzieży, czy też przyczyniła się do rozwoju czarnego rynku?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wprowadzony w Wielkiej Brytanii zakaz stosowania jednorazowych e-papierosów przyniósł oczekiwane rezultaty.

Według danych YouGov opublikowanych przez organizację Action on Smoking and Health, wśród osób w wieku od 11 do 17 lat, które używają e-papierosów, odsetek tych, które twierdzą, że korzystają głównie z produktów jednorazowego użytku, spadł z 42% w 2025 r. do 13% w 2026 r. Wśród dorosłych użytkowników e-papierosów odsetek ten spadł z 24% do 8%.

To znacząca zmiana. Nie oznacza to jednak, że w tym samym stopniu spadła liczba młodych osób używających e-papierosów, że udało się wyeliminować nielegalną sprzedaż ani że z rynku zniknęły tanie produkty nikotynowe typu jednorazowego użytku.

Pierwszy rok obowiązywania zakazu pokazuje znacznie bardziej złożoną sytuację. Rynek legalny szybko się rozwinął. Dane wskazują, że podobnie stało się z nielegalnymi i trudniejszymi do kontrolowania kanałami dystrybucji, w tym z ukrytymi zapasami, sprzedawcami internetowymi, mediami społecznościowymi, lokalnymi dostawcami oraz nieformalnymi sieciami dystrybucji.

Według analizy danych uzyskanych na podstawie ustawy o wolności informacji, przeprowadzonej przez Vape Superstore, w 2025 r. brytyjskie samorządy lokalne skonfiskowały ponad 1,3 mln nielegalnych produktów związanych z e-papierosami. Organizacja Material Focus podaje, że co tydzień nadal wyrzuca się 6,3 mln e-papierosów i wkładów. W Walii liczba zgłoszeń dotyczących nielegalnej sprzedaży wyrobów tytoniowych i e-papierosów wzrosła w maju 2026 r. dziesięciokrotnie w porównaniu z tym samym miesiącem rok wcześniej.

Zakaz wpłynął na to, co można sprzedawać legalnie, ale nie wykazał jeszcze, że wyeliminował popyt.

Jakie skutki faktycznie przyniosło to zakazanie

Od 1 czerwca 2025 r. w całej Wielkiej Brytanii nielegalne stało się sprzedawanie, dostarczanie, oferowanie do sprzedaży lub przechowywanie w celu sprzedaży jednorazowych e-papierosów, niezależnie od tego, czy zawierają nikotynę, czy nie.

Aby produkt do wapowania był zgodny z prawem, musi być rzeczywiście wielokrotnego użytku. Zgodnie z wytycznymi serwisu GOV.UK dla przedsiębiorców oznacza to, że musi on posiadać akumulator wielokrotnego ładowania, pojemnik z możliwością ponownego napełniania oraz, w stosownych przypadkach, wyjmowaną i wymienną cewkę. Wkłady, kapsułki lub cewki muszą być również dostępne osobno.

Ta definicja dała rynkowi możliwość dostosowania się. Produkty wielokrotnego ładowania, z możliwością ponownego napełniania oraz o dużej liczbie zaciągnięć nadal mogą być legalnie sprzedawane, o ile spełniają określone wymogi. Niektóre z nich wyglądają i działają bardzo podobnie do urządzeń, które zakaz miał wyeliminować. Nadal mogą być oznaczone jaskrawymi logo, być tanie i traktowane przez użytkowników jako produkty jednorazowego użytku.

Dlatego dane z pierwszego roku wymagają ostrożnej interpretacji. Dane ASH wskazują na znaczny spadek odsetka użytkowników e-papierosów, którzy twierdzą, że produkty jednorazowego użytku stanowią ich główny wybór. Nie pokazują one jednak, czy młodzi ludzie zaprzestali używania e-papierosów, skąd obecnie pozyskują produkty ani czy część z nich przeszła na urządzenia wielokrotnego użytku przypominające produkty jednorazowe.

Na stronie ASH poświęconej faktom dotyczącym używania e-papierosów przez młodzież opisano, że w Wielkiej Brytanii w 2025 r. odsetek osób w wieku od 11 do 17 lat aktualnie korzystających z e-papierosów ustabilizował się na poziomie około 7%, a około 20% tej grupy kiedykolwiek używało e-papierosów. Nie ma jeszcze opublikowanych, bezpośrednio porównywalnych danych dotyczących rozpowszechnienia po wprowadzeniu zakazu w 2026 r., które wskazywałyby, że ogólne używanie e-papierosów przez młodzież spadło w takim samym stopniu, jak używanie e-papierosów jednorazowych.

Najbardziej prawdopodobnym wnioskiem jest to, że zakaz spowodował znaczne przejście na inne produkty. Nie wykazano jednak jeszcze porównywalnego spadku popularności samego wapowania wśród młodzieży.

Problem odpadów zmniejszył się, ale nie zniknął

Argumenty środowiskowe przemawiające za wprowadzeniem zakazu były przekonujące. Jednorazowe e-papierosy zawierają baterie litowe, tworzywa sztuczne, metale i elementy elektroniczne. Gdy trafiają do domowych pojemników na śmieci lub do pojemników na surowce wtórne, mogą powodować pożary i prowadzić do marnotrawstwa cennych materiałów.

Według danych Material Focus tygodniowa sprzedaż wszystkich produktów do wapowania oraz wkładów spadła z 13,5 mln w 2024 r. do 9,4 mln na początku 2026 r., co stanowi spadek o 31 procent. Liczba wyrzucanych co tydzień urządzeń do wapowania i wkładów spadła z 8,2 mln do 6,3 mln.

To już pewien postęp, ale wciąż co tydzień do strumienia odpadów trafiają miliony urządzeń.

Z tych samych badań wynika, że po wprowadzeniu zakazu co tydzień nadal sprzedawano 2,2 miliona jednorazowych e-papierosów. Według Material Focus może to świadczyć o nielegalnej sprzedaży lub o niepewności konsumentów co do tego, czy produkty te rzeczywiście nadają się do wielokrotnego użytku.

Badanie przeprowadzone wśród 1000 dorosłych osób, które niedawno kupiły e-papierosy, wykazało, że 47 procent z nich nie wiedziało, że e-papierosy można poddać recyklingowi. Spośród osób, które próbowały je poddać recyklingowi, 43% stwierdziło, że nie mogło znaleźć punktu zbiórki w supermarkecie, 63% nie mogło znaleźć takiego punktu w lokalnym sklepie spożywczym, a 33% nie mogło znaleźć go w specjalistycznym sklepie z e-papierosami.

Scott Butler, dyrektor wykonawczy organizacji Material Focus, powiedział: „E-papierosy należą do najbardziej szkodliwych dla środowiska, niszczących i niebezpiecznych produktów konsumenckich, jakie kiedykolwiek trafiły do sprzedaży”.

„Zakaz stosowania produktów jednorazowego użytku był ważnym krokiem, ale samo wycofanie jednego rodzaju e-papierosów nie stanowi strategii mającej na celu zmianę zachowań”.

Firmy zajmujące się gospodarką odpadami wciąż borykają się z konsekwencjami tej sytuacji. Firma Biffa poinformowała, że co miesiąc otrzymuje ponad 200 000 e-papierosów, które zostały nieprawidłowo wrzucone do pojemników na odpady mieszane przeznaczone do recyklingu. Firma Veolia zgłasza kolejne przypadki pożarów w pojazdach oraz w zakładach przetwarzania odpadów i recyklingu, a wśród prawdopodobnych przyczyn wymienia się baterie litowe znajdujące się w wyrzuconych urządzeniach.

Nielegalny obrót pozostaje problemem w zakresie egzekwowania prawa na szczeblu krajowym

Najlepsze oficjalne dane dotyczące konfiskat pochodzą jeszcze z okresu przed wprowadzeniem zakazu, ale pokazują one skalę rynku, na którym zaczęła obowiązywać nowa ustawa.

Organizacja National Trading Standards poinformowała, że służby ds. standardów handlowych w Anglii skonfiskowały w latach 2023–2024 1 195 579 nielegalnych e-papierosów, co stanowi wzrost o 59 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. W Walii skonfiskowano 376 406 sztuk, co oznacza wzrost o 30 procent.

Ukierunkowane testowe zakupy dokonywane przez nieletnich również wykazały utrzymującą się nielegalną sprzedaż. W Anglii służby ds. standardów handlowych przeprowadziły w latach 2023–2024 3354 ukierunkowane testowe zakupy e-papierosów przez nieletnich, a odsetek niepowodzeń wyniósł 26%. W Walii odsetek ten wyniósł 14,1%.

Najbardziej aktualne dane dotyczące konfiskat w całej Wielkiej Brytanii po wprowadzeniu zakazu pochodzą z informacji ujawnionych na podstawie ustawy o wolności informacji (FOI), przeanalizowanych przez serwis Vape Superstore. Okazało się, że w roku kalendarzowym 2025 brytyjskie samorządy skonfiskowały 1 318 389 nielegalnych e-papierosów i płynów do e-papierosów, a także 16 635 nielegalnych saszetek z nikotyną, w 3 494 lokalach. W tej samej analizie odnotowano 174 mandaty o łącznej wartości 164 012 funtów.

Ponieważ dane te opierają się na informacjach uzyskanych na podstawie ustawy o wolności informacji i zależą od odpowiedzi władz lokalnych oraz stosowanych metod liczenia, nie należy ich traktować jako oficjalnych danych ogólnokrajowych. Wskazują one jednak, że w pierwszym roku po wprowadzeniu zakazu nielegalna dystrybucja nadal miała szeroki zasięg.

Przykłady lokalnych działań egzekucyjnych pokazują, jak działa ten rynek. W Hounslow w październiku 2025 r. służby ds. standardów handlowych oraz policja metropolitalna skonfiskowały 4859 nielegalnych e-papierosów z 16 lokali, a także nielegalne papierosy, fajki wodne i tytoń do żucia. Rada stwierdziła, że e-papierosy te naruszały ustawowe limity dotyczące pojemności zbiornika i stężenia nikotyny lub nie były zarejestrowane do sprzedaży w Wielkiej Brytanii.

Rada Hrabstwa Suffolk wydała również nakaz zamknięcia na trzy miesiące wobec sklepu w Stowmarket po wielokrotnych konfiskatach i kontrolnych zakupach nielegalnych wyrobów tytoniowych i e-papierosów.

Nie chodzi tu o garstkę nieuczciwych produktów. To rynek, z którym organy nadzorujące miały już trudności przed wprowadzeniem zakazu, a który obecnie dostosowuje się do zaostrzonych przepisów.

Walia pokazuje, jak sprzedaż może stać się niewidoczna

Jedne z najbardziej wymownych danych dotyczących okresu po wprowadzeniu zakazu pochodzą z Walii. Organizacja ASH Wales podaje, że liczba zgłoszeń do „No Ifs. No Butts.” – jej anonimowego kanału służącego do zgłaszania nielegalnego tytoniu, nielegalnych e-papierosów, sprzedawców internetowych oraz przypadków sprzedaży nieletnim – wzrosła z 15 w maju 2025 r. do 150 w maju 2026 r.

Oznacza to dziesięciokrotny wzrost w porównaniu z tym samym miesiącem ubiegłego roku. Była to również najwyższa miesięczna liczba zgłoszeń od momentu uruchomienia serwisu, co odpowiada niemal jednemu zgłoszeniu co pięć godzin.

Zgłoszenia dotyczyły nielegalnych e-papierosów, taniego tytoniu, ukrytych zapasów, sprzedawców internetowych, lokalnych dostaw oraz sprzedaży produktów nieletnim. Ponad jedna trzecia zgłoszeń w maju 2026 r. dotyczyła sprzedaży nieletnim lub powiązań młodzieży ze sprzedażą nielegalnego tytoniu lub e-papierosów.

Liczba zgłoszeń dotyczących sprzedawców internetowych była już o 175 procent wyższa niż w całym poprzednim roku. Około co piąte zgłoszenie dotyczyło produktów ukrywanych lub trzymanych poza zasięgiem wzroku.

Nie oznacza to, że sama nielegalna sprzedaż wzrosła dziesięciokrotnie. Organizacja ASH Wales twierdzi, że wzrosła również świadomość istnienia kanałów zgłaszania takich przypadków. Jest to jednak wyraźny dowód na to, że od czasu wprowadzenia zakazu wzrosło zarówno zaniepokojenie społeczne, jak i ilość informacji wywiadowczych dotyczących egzekwowania prawa.

Suzanne Cass, dyrektor generalna organizacji ASH Wales, powiedziała: „Zakaz stosowania jednorazowych e-papierosów był ważnym krokiem i cieszy fakt, że wyniki badań wskazują, iż obecnie mniej osób korzysta głównie z tego typu urządzeń. Nie oznacza to jednak, że ogólny problem zniknął”.

„Rynek zmienił się bardzo szybko. Produkty, które kiedyś były przeznaczone do jednorazowego użytku, zostały zastąpione przez większe urządzenia wielokrotnego użytku, produkty o dużej liczbie zaciągnięć oraz alternatywne produkty typu jednorazowego użytku, często sprzedawane w podobnych cenach i nadal traktowane jak produkty jednorazowe.

„Produkty się zmieniły, ale problem pozostał”.

Organizacja ASH Wales przeprowadziła również ankietę wśród 80 specjalistów pracujących w terenie, w tym funkcjonariuszy organów ścigania, pracowników młodzieżowych, policjantów, pracowników służby zdrowia oraz osób zajmujących się bezpieczeństwem społecznym. Prawie dwie trzecie z nich stwierdziło, że sytuacja związana z nielegalnymi wyrobami tytoniowymi i produktami do wapowania pogorszyła się w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Kompromis w zakresie ograniczania szkód

Zakaz ten stanowi element trudnej równowagi w zakresie zdrowia publicznego.

Konieczne było podjęcie działań w związku z używaniem e-papierosów przez młodzież oraz problemem odpadów z nich pochodzących. Jednak używanie e-papierosów pozostaje znacznie mniej szkodliwe niż palenie tradycyjnych papierosów, a przeglądy dowodów naukowych nadal potwierdzają, że e-papierosy nikotynowe stanowią skuteczną pomoc w rzucaniu palenia dla dorosłych palaczy.

W najnowszym przeglądzie dowodów naukowych przeprowadz onym przez Biuro ds. Poprawy Zdrowia i Zwalczania Nierówności stwierdzono, że w perspektywie krótko- i średnioterminowej ryzyko związane z używaniem e-papierosów stanowi jedynie niewielką część ryzyka związanego z paleniem tytoniu. W przeglądzie Cochrane z 2025 roku wykazano, że osoby korzystające z e-papierosów nikotynowych mają większe szanse na rzucenie palenia na co najmniej sześć miesięcy niż osoby stosujące nikotynową terapię zastępczą lub e-papierosy bez nikotyny.

Jeśli ograniczenia utrudnią dorosłym palaczom dostęp do produktów o mniejszym ryzyku, podczas gdy produkty nielegalne nadal będą łatwo dostępne, niektórzy mogą podjąć złe decyzje.

Z pierwszego badania przeprowadzonego przez ASH wynika, że wśród osób dorosłych, które tuż przed wprowadzeniem zakazu paliły głównie papierosy jednorazowe, 70 procent stwierdziło, że zmiana przepisów nie wpłynęła na ich nawyki palenia. Jednak 13 procent przyznało, że zaczęło palić więcej. ASH zwraca uwagę, że była to podgrupa licząca 437 osób dorosłych, więc należy to traktować raczej jako sygnał ostrzegawczy, a nie dowód na wzrost palenia w całej populacji spowodowany zakazem.

Obawy te nasilą się wraz z wejściem w życie nowego podatku od produktów do wapowania 1 października 2026 r. HMRC informuje, że podatek ten będzie wynosił 2,20 funta za 10 ml płynu do wapowania, a ponadto wprowadzony zostanie system znaczków podatkowych dotyczących produktów do wapowania.

Rząd twierdzi, że celem jest ograniczenie dostępności papierosów dla młodych ludzi i osób niepalących, przy jednoczesnym utrzymaniu zachęt finansowych dla palaczy do rezygnacji z papierosów, co ma nastąpić wraz z podwyżką podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe.

Na papierze może to wydawać się spójne, ale sprawi to również, że egzekwowanie przepisów nabierze większego znaczenia. Bardziej rygorystycznie regulowany i obciążony wyższymi podatkami rynek e-papierosów może pogłębić różnicę cenową między produktami legalnymi a nielegalnymi, jeśli nie podejmie się działań przeciwko nieuczciwym sprzedawcom.

Rynek wyrobów tytoniowych stanowi przestrogę. HMRC szacuje, że w latach 2023–2024 luka w dochodach z podatku akcyzowego na wyroby tytoniowe wyniesie 1,4 mld funtów, a luka w dochodach z podatku VAT od wyrobów tytoniowych – około 0,4 mld funtów. Nawet opierając się na oficjalnych danych, wniosek jest dość oczywisty. Ograniczenie legalnej dostępności lub podwyższenie cen nie eliminuje samo w sobie popytu. Bez stałego egzekwowania prawa lukę tę może wypełnić nielegalna podaż.

Teraz prawdziwym sprawdzianem będzie egzekwowanie przepisów

Ustawa o tytoniu i e-papierosach uzyskała zgodę królewską 29 kwietnia 2026 r., przyznając ministrom szersze uprawnienia w zakresie opakowań, aromatów, ekspozycji, reklamy oraz koncesjonowania sprzedaży detalicznej. W maju Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Krajowa Agencja ds. Przestępczości ogłosiły utworzenie nowej jednostki ds. przestępczości zorganizowanej w centrach handlowych, na którą przeznaczono 30 milionów funtów w ciągu trzech lat. W czerwcu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych ogłosiło plany przedłużenia nakazów zamknięcia dla nieuczciwych lokali do maksymalnie 12 miesięcy.

Działania te wynikają z rosnących obaw, że niektóre sklepy sprzedające nielegalny tytoń i e-papierosy mają powiązania z szeroko pojętą przestępczością zorganizowaną. Badanie przeprowadzone w 2025 r. przez Chartered Trading Standards Institute wykazało, że 96% specjalistów ds. standardów handlowych spotkało się w trakcie wykonywania swoich obowiązków z poważną przestępczością zorganizowaną lub grupami przestępczymi, a 97% miało świadomość istnienia lokalnych punktów sprzedaży detalicznej na głównych ulicach miast, co do których istniały podejrzenia o powiązania z przestępczością zorganizowaną.

Jednak zdolność do egzekwowania przepisów pozostaje słabym punktem. Krajowa Izba Obrachunkowa poinformowała wcześniej, że w latach 2009–2023 lokalne służby ds. standardów handlowych w Anglii straciły 56 procent etatów w przeliczeniu na pełne etaty. CTSI ostrzegło, że w ciągu ostatniej dekady budżety samorządów lokalnych przeznaczone na służby ds. standardów handlowych uległy znacznemu zmniejszeniu.

W rzeczywistości państwo zwraca się do lokalnych organów ścigania o nadzorowanie rynku nikotynowego, który po latach osłabienia potencjału stał się bardziej internetowy, mobilny i elastyczny.

Czego wciąż nie wiemy

Wprowadzenie w Wielkiej Brytanii zakazu sprzedaży jednorazowych e-papierosów zmieniło sytuację na legalnym rynku. Spowodowało to, że wielu użytkowników zrezygnowało z zakazanego typu urządzeń. Ograniczyło to ilość odpadów związanych z e-papierosami, ale nie wyeliminowało ich całkowicie. Nie wykazano jeszcze, by wraz ze spadkiem popularności jednorazowych e-papierosów zmniejszyło się również ich używanie wśród młodzieży. A wszystko to w sytuacji, w której nielegalne produkty, ukryte zapasy, sprzedaż nieletnim oraz kanały internetowe już wcześniej stanowiły poważne problemy egzekwowania prawa.

Zakaz może spowodować wycofanie produktu z legalnej sprzedaży. Sam w sobie nie jest jednak w stanie zapobiec sprzedaży w mediach społecznościowych, dystrybucji z prywatnych zapasów, nielegalnemu importowi ani nieformalnej podaży.

Najtrudniejszym zadaniem jest teraz skuteczne egzekwowanie przepisów, przejrzysty system wydawania koncesji dla punktów sprzedaży detalicznej, wyraźne obowiązki w zakresie recyklingu oraz regulacje, które zapewnią dostępność produktów o niższym ryzyku dla dorosłych palaczy, jednocześnie ograniczając dostęp młodzieży.

Bez tego Wielka Brytania może skończyć z mniejszym legalnym rynkiem e-papierosów i bardziej prężnym rynkiem nielegalnym.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać nowe posty na blogu
, porady i zdjęcia.

Fix the flaw before it’s law.

X