Skip to content Skip to footer

OPINIA: Raport Kubina, jak działa Bruksela i co należy zrobić.

Serwis EurActiv poinformował wczoraj, że francuska prawicowo-nacjonalistyczna partia Front Narodowy może wstrzymać się jutro od głosu podczas głosowania w Parlamencie Europejskim w sprawie zmiany unijnego podatku od wyrobów tytoniowych. Jeśli tak się stanie, projekt prawdopodobnie nie przejdzie, a opinie na temat tego, co to oznacza – o ile w ogóle coś oznacza – są sprzeczne.

Podatek od wyrobów tytoniowych, podobnie jak każda inna polityka podatkowa w UE, podlega specjalnej procedurze legislacyjnej, w ramach której Parlament wydaje opinię, ale Rada może ją zignorować. Ministrowie finansów państw członkowskich, zasiadający w Radzie, muszą jednogłośnie wyrazić zgodę, aby jakakolwiek propozycja stała się prawem. W tym przypadku jak dotąd nie udało im się tego osiągnąć i wydaje się, że do porozumienia jest jeszcze dość daleko.

Parlament musi przyjąć swoją opinię – tę, którą Rada może zignorować. Jej autorem jest czeski eurodeputowany skrajnej prawicy Tomas Kubin; została ona poprawiona przez komisję i dziś wieczorem zostanie poddana pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym. Partie lewicowe zapowiedziały, że będą jej przeciwne (za chwilę wyjaśnimy dlaczego), centroprawica w większości ją poprze, a skrajna prawica wydaje się podzielona.

W niniejszym sprawozdaniu można wyróżnić dwa kluczowe elementy. Pierwszym z nich są minimalne stawki podatku, które mają być nakładane na wyroby tytoniowe i nikotynowe; zostały one znacznie obniżone w porównaniu z pierwotnym wnioskiem Komisji Europejskiej, z wyjątkiem stawek dotyczących e-papierosów, które w rzeczywistości uległy podwyższeniu. Drugim jest wyraźne stwierdzenie, że różne wyroby nikotynowe wiążą się z różnym ryzykiem dla zdrowia: w istocie jest to uznanie, że istnieją bezpieczniejsze wyroby nikotynowe. Jest to pierwszy taki przypadek w historii, kiedy zostało to zaproponowane w oficjalnej decyzji jakiejkolwiek instytucji UE.

Lewica też tego nie poprze, centroprawica uważa to za dobry kompromis, a skrajna prawica w większości również się na to zgadza. Z wyjątkiem Francuzów.

Największym przegranym w tym sprawozdaniu są stawki dotyczące e-papierosów – Parlament proponuje 30 centów za mililitr, co po doliczeniu podatku VAT oznacza dodatkowy koszt 3,60 euro za butelkę o pojemności 10 ml. Francuska skrajna prawica skupia się na tegorocznych wyborach krajowych, w których jest faworytem do objęcia prezydentury, i chce zdobyć głosy użytkowników e-papierosów. Dlatego pomimo przyjęcia tego raportu przez ich grupę w komisji, wydaje się, że linią partii w ostatecznym głosowaniu będzie wstrzymanie się od głosu. Jeśli się wstrzymają, prawdopodobnie pogrzebie to całą sprawę.

Można by słusznie zapytać: dlaczego to wszystko ma jakiekolwiek znaczenie? Raport i tak nie wpłynie na wynik, więc kogo to obchodzi?

EurActiv uważa, że jeśli sprawozdanie nie zostanie przyjęte, będzie to zwycięstwo Komisji Europejskiej, co niemal z definicji oznacza porażkę dla osób korzystających z bezpieczniejszych produktów nikotynowych. Dziennikarz Sarantis Michapoulos jest doświadczonym obserwatorem polityki antynikotynowej. Dlaczego więc podziela takie zdanie?

Ta odpowiedź pokazuje wszystko, co jest nie tak z UE, i mówię to jako zagorzały europejczyk i federalista z zamiłowania.

Załóżmy, że dziś wieczorem sprawozdanie nie uzyska wystarczającej liczby głosów. To jeszcze nie oznacza jego porażki. Trafi ono z powrotem do komisji, gdzie Kubin będzie musiał zdobyć nową większość. Źródła bliskie tej sprawie mówią mi, że będzie próbował znaleźć ją po lewej stronie sceny politycznej, a lewica pozwoli prawicy zachować niskie stawki (z wyjątkiem e-papierosów, które i tak zostaną poświęcone), ale usunie zasadę opodatkowania według stopnia szkodliwości. Takie jest rozumowanie – to zapewni Kubinowi większość.

Jest tu sporo „gdyby” i „ale”. Aby Kubin zawarł porozumienie z lewicą pod presją Komisji, musiałby zerwać ze swoją grupą polityczną i wyrządzić znaczną szkodę blokowi, w którym zasiada, zwłaszcza gdyby sprzeciwili się temu Francuzi – największa grupa w skrajnie prawicowej frakcji Kubina. Kubin wyciągnąłby za to wysoką cenę od obu stron.

Ale ta cena nie dotyczyłaby tej sprawy. Dotyczyłaby zupełnie innego obszaru: być może polityki migracyjnej albo budżetu UE, który partia Bardelli – Zgromadzenie Narodowe (francuska grupa, o której mówię) – chce znacznie ograniczyć i co stanowi część ich kampanii krajowej.

Czy lewica i Komisja byłyby gotowe ponieść taką cenę? Być może. Z jakichkolwiek powodów, szkodzenie osobom korzystającym z bezpieczniejszych produktów nikotynowych wydaje się być priorytetem dla tej konkretnej administracji i tej konkretnej odsłony centrolewicy.

Wszystko to oznacza, że musimy wziąć pod uwagę najgorszy scenariusz.

Kubin zawiera porozumienie z Komisją i lewicą, rezygnując z zasady opodatkowania i regulacji wyrobów nikotynowych zgodnie z ich bardzo zróżnicowanymi profilami ryzyka. W zamian lewica i Komisja idą na ustępstwa w kwestiach migracji i budżetu, co Bardella i jego partia mogą przedstawić w kraju jako sukces podczas wyborów. Skrajna prawica pozostaje spójna, ale ochrona praw użytkowników nikotyny schodzi na dalszy plan w jej agendzie politycznej. Centroprawica przyjmuje sprawozdanie. Następnie sposób myślenia ten przenosi się na dyrektywę w sprawie wyrobów tytoniowych, która zostaje przedmiotem podobnych kompromisów.

W takim scenariuszu wszyscy na tym stracimy.

Przez ostatnie kilka dni zastanawiałem się, co o tym wszystkim sądzę. W głębi serca jestem znawcą brukselskiej polityki i nie jest to sprawa oczywista. Istnieje wiele alternatyw dla tego koszmarnego scenariusza, który właśnie przedstawiłem. Liczy się to, jak do tego dojdziemy.

Z pewnością nie będę opłakiwać żadnego oficjalnego dokumentu, który popiera nakładanie karnych podatków na e-papierosy, ani nie będę nikomu mówić, żeby popierał to z całego serca.

Nie mogę jednak sprzeciwić się sprawozdaniu, które w końcu daje mi to, o co walczyłem od ponad dziesięciu lat: oficjalne uznanie przez instytucję UE, że niektóre wyroby nikotynowe są niezwykle szkodliwe, a inne nie.

Jak więc postąpić? Zaciśnąć zęby i poprosić o pomoc, czy też nie ustąpić i spróbować wszystko zniszczyć?

Szczera odpowiedź: nie wiem. W rzeczywistości, jeśli to przejdzie, nie będzie miało żadnego znaczenia, kiedy ustalone zostaną faktyczne stawki podatkowe, ale w sumie prawdopodobnie zaszkodzi to naszym wrogom – Komisji, większości lewicy i kompleksowi przemysłowo-organizacyjnemu – znacznie bardziej niż nam samym, ze względu na deklaracje dotyczące ryzyka względnego.

W dziedzinie walki z paleniem istnieje coś, co nazywa się „testem krzyku”. Polega to na ocenie prawdopodobnej skuteczności proponowanego środka ograniczającego palenie poprzez analizę intensywności sprzeciwu ze strony branży tytoniowej. Im głośniej krzyczy branża, tym lepszym uznaje się dany środek.

Wykonaj ten test już teraz. Kto najgłośniej protestuje przeciwko temu raportowi? To właśnie ten „kompleks przemysłowo-organizacyjny” organizacji pozarządowych, który dąży do zniszczenia wszystkiego, w co wierzę, i gardzi każdym z nas osobiście, oraz rzekomo lewicowi politycy, którzy go wspierają.

Cokolwiek by się nie stało, musimy wiedzieć, jaki będzie następny ruch drugiej strony. Będą nalegać na usunięcie informacji o względnym ryzyku. Uznają to za sukces, bo da im to gotowy wzór do wykorzystania przy następnej okazji. A potem zastosują tę samą logikę w odniesieniu do TPD, naciskając na wprowadzenie zakazów dotyczących produktów.

Jeśli więc naprawdę chcemy to wszystko zrównaczyć z ziemią – co instynktownie mi się podoba – to trzeba mieć naprawdę cholernie dobry plan na to, co będzie dzień później. Bo druga strona na pewno taki plan ma.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać nowe posty na blogu
, porady i zdjęcia.

Fix the flaw before it’s law.

X