Skip to content Skip to footer

Walka ze szwedzkim snusem

Pytanie, przed którym stoi Szwecja, brzmi: czy postawi się i będzie walczyć, czy też pogodzi się z porażką z rąk przemysłowego kompleksu zajmującego się walką z paleniem.

Pierwsza zasada każdej bójki w barze brzmi: zawsze najpierw uderzaj największego faceta. Oto zasady, którymi kieruje się koalicja antytytoniowa WHO i Bloomberga. I to jest jedyny możliwy powód, dla którego można zrozumieć ich nieustanne ataki na skuteczny szwedzki model ograniczania szkodliwości tytoniu.

Szwecja stała się pierwszym krajem, który osiągnął status kraju wolnego od dymu tytoniowego (mniej niż 5% ludności pali wyroby tytoniowe przeznaczone do spalania). Nic dziwnego, że Szwecja ma również najniższy wskaźnik zgonów związanych z paleniem, spowodowanych rakiem płuc i POChP (ponad połowę średniej europejskiej).

Biorąc pod uwagę, że średni wskaźnik palenia w UE uparcie utrzymuje się na poziomie około 24% pomimo trwających od dziesięcioleci wysiłków WHO na rzecz ograniczenia palenia, ta wiadomość powinna być powodem do radości. Tymczasem WHO ostro skrytykowała szwedzkie środki mające na celu ograniczenie palenia. O co w tym chodzi?

Marionetka i lalkarz

W maju serwis „Politico” opublikował artykuł przedstawiający interpretację sukcesu Szwecji przez WHO.

„Ogólnie pozytywne doświadczenia Szwecji nie wynikają ze stosowania snusu [tytoniu pakowanego] ani saszetek nikotynowych” – powiedziała w czwartek dziennikarzom Ranti Fayokun, naukowiec zajmująca się inicjatywą WHO na rzecz środowisk wolnych od dymu tytoniowego. Ostrzegła, że przykład Szwecji jest wykorzystywany do „promowania uzależnienia od nikotyny”.

W dość dystopijnym tonie reakcja Fayokuna zbiegła się w czasie z opublikowaniem pierwszego raportu WHO na temat saszetek nikotynowych, który nie analizował skuteczności saszetek jako narzędzia do rzucania palenia ani strategii ograniczania szkód, ani też nie porównywał zagrożeń dla zdrowia związanych z używaniem saszetek z paleniem tytoniu, a raczej skupiał się wyłącznie na taktykach marketingowych branży, aby udowodnić jej zamiar wywoływania większego uzależnienia od nikotyny. Podobnie jak większość działań WHO skierowanych przeciwko nikotynie, ten raport przeciwko snusowi i saszetkom został sfinansowany przez Fundację Gatesów, która współpracuje z kampaniami przeciwko redukcji szkód prowadzonymi przez Bloomberg Philanthropies.

Jeśli WHO odmawia uznania strategii ograniczania szkodliwości tytoniu, takich jak snus, za przyczynę imponującego osiągnięcia Szwecji, to w jaki sposób ci światowi eksperci ds. zdrowia wyjaśniają, że ten skandynawski kraj osiągnął status kraju wolnego od dymu tytoniowego? WHO chciałaby, abyśmy sądzili, że spadek palenia wynikał z preferowanej przez Michaela Bloomberga strategii nakładania wysokich podatków na wyroby tytoniowe (strategii, którą obecnie promuje w odniesieniu do wszystkich produktów służących ograniczeniu szkodliwości tytoniu, takich jak e-papierosy i saszetki nikotynowe). Jednak Szwecja ma najniższy poziom podatków od wyrobów tytoniowych w Skandynawii, a w krajach sąsiednich nie odnotowuje się podobnego spadku wskaźników palenia.

Trudna do zaakceptowania rzeczywistość, której koalicja WHO i Bloomberga próbuje zaprzeczyć, polega na tym, że Szwecja stała się pierwszym krajem, który osiągnął status kraju wolnego od dymu tytoniowego (14 lat przed terminem wyznaczonym przez WHO) dzięki aktywnemu promowaniu alternatywnych rozwiązań ograniczających szkodliwość tytoniu, takich jak snus, saszetki nikotynowe i e-papierosy. Jest to sprzeczne z ideologią Michaela Bloomberga opartą na „zakazie za wszelką cenę” i grozi podważeniem jego wartej 2 miliardy dolarów kampanii na rzecz ograniczenia palenia. Dlatego fanatycznym rozwiązaniem jest zainwestowanie ogromnych środków w kampanie komunikacyjne mające na celu zdyskredytowanie Szwecji.

Szokujące jest to, że WHO nie potrafi nawet uwzględnić faktu sukcesu Szwecji i włączyć go do zestawu możliwych strategii walki z paleniem. Dlaczego tak się dzieje? Z powodu cięć finansowych niemal całość wdrażania Ramowej konwencji WHO o ograniczeniu użycia tytoniu (FCTC) została zlecona flocie organizacji pozarządowych finansowanych i zarządzanych przez Bloomberg Philanthropies. To one podejmują decyzje w ramach finansowanej przez fundację strategii MPOWER, która jest z WHO powiązana jedynie nominalnie.

To ogromna porażka światowej polityki zdrowotnej. Wymuszone potępienie jedynego kraju, któremu udało się osiągnąć ambitne cele FCTC w zakresie zwalczania palenia tytoniu, pokazuje, do czego dochodzi, gdy dogmaty aktywistów i fundusze fundacji przejmują kontrolę nad organizacją ONZ. WHO jest nie tylko zmuszona podążać za miliarderem i sprzeciwiać się skutecznym strategiom ograniczania szkód (oraz zdrowemu rozsądkowi), ale musi również domagać się, by nieudana ideologia prohibicyjna tego miliardera została narzucona wszystkim członkom WHO. Unia Europejska prowadzi obecnie przegląd dyrektywy w sprawie wyrobów tytoniowych (TBD), a głównym motorem tej polityki jest dostosowanie się do strategii WHO i Bloomberga. To czyste szaleństwo.

Najlepszą obroną, gdy przegrywa się w oparciu o fakty i dowody, jest silny atak. Europejski komisarz ds. zdrowia, znany z kontrowersyjnych wypowiedzi Olivér Várhelyi, oświadczył, że jest absolutnie pewien – „w 100 procentach” – iż produkty takie jak e-papierosy, snus i saszetki nikotynowe są równie szkodliwe jak tradycyjne papierosy. Oczywiście VarHar nigdy nie radził sobie zbyt dobrze z liczbami i danymi, prowadząc swoją retorykę kampanii (a ja jestem tego „w 100 procentach pewien”). Po prostu ulega on żądaniom zkooptowanej WHO (którą bardzo chwalił w tym wywiadzie).

Zawsze najpierw uderzaj w największego przeciwnika: w tym przypadku w Szwecję.

Ale czy Szwecja potrafi się dostosować do sytuacji, czy też pogodzi się z karą, jaką wymierza jej „kompleks przemysłowy ds. walki z paleniem” za to, że rzuca palenie w niewłaściwy sposób?

W jaki sposób Szwecja wyprzedziła resztę świata?
SzwecjaKoalicja WHO i Bloomberg
StrategiaPromowanie strategii ograniczania szkódPromuj prohibicję
ZasadyEdukacja, zaangażowanieOgraniczenia i zakazy
KomunikacjaRacjonalne, oparte na nauceSianie paniki, nastawienie antyprzemysłowe
Podejście podatkoweObniżenie podatków od e-papierosów i snusuWyższe podatki od produktów zastępujących nikotynę
WynikBrak palenia – 60% mniej zgonówWysokie wskaźniki palenia tytoniu / zachorowalności na raka / śmiertelności


Europejski komisarz ds. zdrowia uznał, że strategia WHO i Bloomberga stanowi najlepszą alternatywę dla dobra obywateli Unii Europejskiej. Jedyną nadzieją Europy jest to, by Szwecja nadal demaskowała szarlatanów.

Szwedzka kampania promująca snus

Trudno jest zrozumieć wpływ snusu, jeśli nie porozmawia się ze szwedzkim użytkownikiem tytoniu bezdymnego. Rzadko spotyka się taką pasję w stosunku do produktu konsumenckiego. Niedawno odwiedziłem sklep z wyrobami nikotynowymi w Sztokholmie i nawet dla kogoś, kto sam nie jest użytkownikiem, emocje były namacalne.

Typowy szwedzki sklepik na rogu ulicy Kungsgatan

W 1995 roku, przystępując do Unii Europejskiej, Szwecja domagała się odstępstwa dotyczącego snusu i uzyskała zapewnienie, że snus zostanie wyłączony z unijnego zakazu dotyczącego wyrobów tytoniowych do stosowania doustnego. Szwecja zobowiązała się, że nie zezwoli na eksport snusu do żadnego innego kraju UE, a w zamian produkt ten został wyłączony z zakresu dyrektywy UE w sprawie wyrobów tytoniowych. W niedawno przedstawionym projekcie rozporządzenia w sprawie podatków od wyrobów tytoniowych Szwecji udało się zablokować proponowaną wykładniczą podwyżkę podatków od saszetek nikotynowych.

Były to doraźne rozwiązania polityczne sięgające lat 90., mające na celu pozbycie się problemu, ale trzy dekady później snus stanowi wyjątkowe zjawisko regulacyjne: „ulubieńca Brukseli”, który jest zarówno genialny, jak i kłopotliwy. W 2012 roku snus doprowadził nawet do upadku komisarza europejskiego Johna Dalliego w aferze znanej jako „Snusgate” (lub „Dalligate”), kiedy to lobbysta firmy Swedish Match zgłosił nieodpowiednią prośbę o wsparcie finansowe ze strony współpracownika ówczesnego komisarza ds. zdrowia.

Komisja Europejska próbowała potraktować snus jako odrębną kwestię (jako „szwedzki problem”), jednak wraz ze wzrostem popularności tzw. „białego snusa” (saszetek nikotynowych) jej cierpliwość powoli się wyczerpuje. Francja niedawno naraziła się rządowi szwedzkiemu, grożąc ogromnymi grzywnami i karami pozbawienia wolności do pięciu lat dla przemytników saszetek z nikotyną i snusu. Oczywiście Szwecja potępiła ten zakaz jako atak na „szwedzki styl życia”.

Francja uzasadniła wprowadzenie zakazu oraz kar pozbawienia wolności za posiadanie snusu lub saszetek z nikotyną tym, że nikotyna została sklasyfikowana jako „substancja toksyczna” powodująca uzależnienie. Dwa słowa: francuskie wino. Absurdalność tej sytuacji nie polega na tym, że chodzi o snus czy ograniczone rozumienie toksyczności, ale na tym, że francuski rząd faktycznie postanowił kryminalizować działania mające na celu ograniczenie szkód. Gdzieś w Nowym Jorku Michael Bloomberg kiwa dziś głową z aprobatą.

Szwedzka kampania promująca i broniąca snusu jako bezpieczniejszej alternatywy dla palenia pokazała korzyści płynące z racjonalnych regulacji, odpowiedzialnych strategii zdrowotnych oraz oparcia się na faktach naukowych. Biorąc pod uwagę reakcje przeciwko temu niewielkiemu produktowi konsumenckiemu, możemy jedynie przypuszczać, że istnieje wiele nieporozumień i dezinformacji na temat tych małych saszetek. Wyrażam uznanie dla rządu szwedzkiego za to, że przeciwstawił się koalicji WHO i Bloomberga, która nie chce ustąpić ze swojego antyprzemysłowego nastawienia, prohibicyjnego dogmatu i opartej na strachu dezinformacji. Żadne pieniądze świata pochodzące od miliarderów-filantropów ani żadne wpływy świata wynikające z kampanii WHO nie mogą się utrzymać w obliczu faktów, dowodów i politycznego przekonania.

Szkoda tylko, że Michael Bloomberg mógł przeznaczyć swoje 2 miliardy dolarów przeznaczone na walkę z paleniem na coś pożytecznego, na przykład na poprawę opieki zdrowotnej, zamiast wydawać je na drogich lobbystów i bezsensowne kampanie.

Im bardziej Szwecja będzie stanowczo przeciwstawiać się kampaniom fanatyków zdrowia, im bardziej pozytywne dane dotyczące zdrowia z tego skandynawskiego kraju będą zaprzeczać ideologii aktywistów, im bardziej konsumenci będą dostrzegać skuteczność strategii ograniczania szkodliwości tytoniu, tym bardziej zbliżymy się wszyscy do życia w świecie wolnym od dymu tytoniowego.

Show CommentsClose Comments

Leave a comment

Zapisz się do newslettera

Zapisz się do naszego newslettera, aby otrzymywać nowe posty na blogu
, porady i zdjęcia.

Fix the flaw before it’s law.

X